„Nocami słychać było turkot wozów, warczenie automobili i wszystkie inne charakterystyczne odgłosy, jakie dla wprawnego ucha żołnierza stanowią niejako meldunek o przegrupowaniu sił nieprzyjacielskich”[1]

 

M.in. w ówczesnym powiecie rybnickim, w którym działała grupa operacyjna „Południe”, powstańcy zdobyli miasta: Wodzisław, Żory i Rybnik. Natarcie na to ostatnie miasto nastąpiło od strony południowej i zachodniej i dowodzone było przez Józefa Płaczka – dowódcę 2 batalionu, 5. Rybnickiego Pułku Piechoty. Powstańcy opanowali miasto zajmując ważne dla niego z punktu widzenia administracyjnego i gospodarczego obiekty m.in. dworzec kolejowy, pocztę i budynek sądu. 11 dni trwały powstańcze walki o przejęcie terenu Zakładu dla Umysłowo Chorych przy ul. Gliwickiej. Sporym wyzwaniem militarnym okazała się również walka o przemysłową dzielnicę Paruszowiec, w której zgrupowany był jeden z liczniejszych niemieckich batalionów szturmowych.

 

Militarne zdobycie Rybnika przez polskich powstańców, nie zakończyło jednak konfliktu pomiędzy społecznością polską i niemiecką. Nie jest tajemnicą, że w mieście, które było głównym ośrodkiem w południowej, gęsto zaludnionej i dobrze uprzemysłowionej części Górnego Śląska, zdecydowaną większość stanowili zamożni i średniozamożni Niemcy, a także proniemieccy rybniczanie wyznania judaistycznego, do których najlepiej trafiała niemiecka propaganda głosząca m.in. to, że gdyby nadeszły zmiany w rządach straciliby swoje majątki i wpływy. Przed plebiscytem do Rybnika w ramach niemieckiej propagandy przybyło też ponad tysiąc Niemców urodzonych na Śląsku tzw. „emigrantów plebiscytowych” zwanymi też potocznie „gośćmi”, którym na czas głosowania przydzielono mieszkania i meldunek. Poza tym jeszcze w 1920 roku do miasta i powiatu zaczęli także przyjeżdżać niemieccy bojówkarze potocznie zwani Stoßtrupp (pol. Sztostruplerzy lub Zielona Policja), których zadaniem była infiltracja społeczności i terenu. W jednostkach tych panował podział terytorialny podzielony na poszczególne powiaty, odcinki i poszczególne miasta. W ramach powyższego podziału tworzono oddziały wojskowe, sekcje, plutony i kompanie.

 

„Rząd niemiecki ponosi bowiem największą winę w tem, że milcząc, zezwolił na transportowanie i finansowanie band Sztostruplerów na Górnym Śląsku przed i po plebiscycie, ponosi również winę w tem, że granica tylko formalnie była zamknięta i to tylko na drogach oficjalnych, co umożliwiało zupełniej swobodny napływ żywiołów przewrotowych i morderców na Górny Śląsk”.[2]

 

Dla przypomnienia - odziały szturmowe Stoßtruppen (Sturmtruppen), zostały utworzone w marcu 1915 roku w Cesarstwie Niemieckim. Żołnierze jednostek tych walczyli w I i II wojnie światowej. W okresie powstań śląskich byli oni wyposażani w sprzęt bojowy, a także w broń i amunicję. Finansowani byli przez organizację tzw. Orgeschen (Organisation Escherich) – Oberschleischer Selbstchutz.

 

W zasobach archiwalnych muzeum miasta Rybnika z lat 1920-1921, zachowały się raporty wywiadowcze, które informowały m.in. o tworzeniu się w Rybniku i okolicznych miastach powiatu grup sic! Stosstrupp. W Wodzisławiu oddział ten powstał 4 lipca 1920 roku, kiedy to społeczność niemiecka zaplanowała na ten dzień swoją demonstrację lojalnościową. Zadaniem tamtejszych żołnierzy było osłaniać protestujących i zadbać o ich bezpieczeństwo. Podobna rzecz się mała w pobliskim Radlinie. W Czerwionce zaś oddział sic! Stosstrupp liczył 16 członków, którzy posiadali swoją siedzibę o nazwie sic! Schlafhaus. Prawie wszyscy członkowie tegoż oddziału pochodzili z Dolnego Śląska, głównie z Wrocławia i Oleśnicy. Byli oni młodymi mężczyznami w wieku od 19 do 26 lat, o których mówiono, że pełnią rolę hakatystów i germanizatorów. Pozostałe raporty w zbiorach muzeum z Rybnika, wpisują się w podobny schemat relacji polsko-niemieckich, zachowań społecznych, a także działania i organizacji proniemieckich grup chcących utrzymać dotychczasowy układ geopolityczny.

 

Wybuch

 

Na bocznicy rybnickiego dworca 23 czerwca w czwartek o godzinie osiemnastej 1921 roku z niewyjaśnionych przyczyn eksplodowało kilka ton materiałów wybuchowych transportowanych przez wagony kolejowe z przeznaczeniem do pobliskich kopalń. Na skutek eksplozji kilkanaście osób zostało rannych, a cztery zginęły, w tym dwóch powstańców: Alojzy Aptekarz (robotnik lat 19 z Biskupic ) i Józef Walecki (robotnik lat 17 z Mikulczyc), których to przydzielono do ochrony transportu kolejowego w miejscu. Nazwiska zabitych powstańców figurują w aktach Archiwum Archidiecezjalnego w Katowicach, jak również na ogólnej liście poległych w walkach III powstania śląskiego.[3]

 

O tym tragicznym zdarzeniu informuje również jeden z dwóch telegramów 5 pułku piechoty z Rybnika. W treści niniejszego raportu dowiadujemy się o planowanych na dzień 26 czerwca uroczystościach żałobnych i pogrzebowych w kościele p.w. św. Antoniego. ( sygn. I.130.11.72), „Powstania Górnośląskie” Centralnego Archiwum Wojskowego oraz dokumentacji kościelnej parafii Matki Boskiej Bolesnej z Rybnika dostępnej w Archiwum Diecezjalnym w Katowicach.

 

Z ówczesnej relacji prasowych natomiast można było dowiedzieć się, iż fala uderzeniowa była tak silna, iż dało się ją odczuć nawet na odległość 25 km od centrum zdarzenia, co mogło być całkiem prawdopodobne chociażby ze względu na fakt, iż zabudowa w pobliżu epicentrum nie była tak zagospodarowana przestrzennie jak współcześnie.


Od gwałtownego ciśnienia popękały szyby w budynku dworca, a także w domach prywatnych, obiektach użyteczności publicznych i sąsiadujących z dworcem dzielnicach przemysłowo - usługowych. Do wybuchu doszło na wysokości gmachu tamtejszego gimnazjum państwowego. Eksplozja spowodowała, iż dach tej szkoły częściowo zawalił się. Poważnie też ucierpiało pokrycie dachowe rybnickiej huty, a także kościół św. Antoniego. Proboszcz tej parafii po latach wspominał:

„ (…)  Okna były zabite deskami, dach i wieże poważnie uszkodzone. Stary kościół w środku miasta, wyglądał raczej na jakąś jaskinię niż na świątynię. Najstraszniej wyglądała atoli plebania i jej otoczenie (…)”. [4]

 

 Ówczesne gazety rozpisywały się o olbrzymich stratach gospodarczych i finansowych, ofiarach śmiertelnych i rannych. „W sprawie strasznej katastrofy na dworcu tutejszym podać wypada jeszcze następujące szczegóły: Mniej więcej godzinę przed katastrofą przesunięto cztery wagony z amunicyą wybuchową z toru 22-go na tor 21-szy . Tor ten był podminowany, na co wskazuje dół pod nim wykopany. Znaleziono także cienkie druty, jakich się używa do przewodów elektrycznych, które były ciągnione aż na miejsce katastrofy. Jeden z kolejarzy polskich podsłuchał bardzo podejrzaną rozmowę dwóch niemieckich kolejarzy, z których jeden oświadczył: Niedługo możemy rozpocząć. Pozatem podpada bardzo ucieczka 6 czy 7 niemieckich kolejarzy z Rybnika i Paruszowca, oraz, że nikt z niemieckich urzędników i robotników nie został okaleczony. Dowodzi to niezbicie, że niemieccy kolejarze byli dobrze poinformowani o mającym nastąpić wybuchu, wobec czego trzymali się zdała w miejscu bezpiecznem. Wszystkie te okoliczności przemawiają za tem, że popełniono zamach ze strony niemieckiej, zamach tak okropny, że brak słów, aby go należycie napiętnować”. [6]

 

Propolskie gazety opisały to zdarzenie jako zamach Sztostruplerów. Władze powstańcze wydały rozporządzenie, na mocy którego rybniccy kupcy pochodzenia niemieckiego, mieli złożyć pieniężną kaucję na pokrycie strat. Chodziło o uzbieranie kwoty 17 milionów marek zadośćuczynienia i tym samym ukarania tych wszystkich, którzy mogli współpracować z niemieckimi bojówkami działającymi na tym terenie. Gazeta niemiecka Grottkauer Zeitung opublikowała: „(…) Polacy aresztowali niemieckich obywateli - mieszkańców i winę za eksplozję zrzucają na Niemców. Niepokój w mieście jest duży”.[7]

 

Na miejsce katastrofy pojawili się członkowie komisji międzysojuszniczej, czerwonego krzyża, polskie władze wojskowe i cywilne, a także polscy i francuscy lekarze.

 

 

Udział strażaków?

 

Eksplozja ładunków wybuchowych jako reakcja chemiczna jest natychmiastową i krótkotrwałą detonacją, w której nie pojawia się zjawisko wzniecenia pożaru lecz jedynie fali uderzeniowej w powietrze powodując zniszczenia w centrum eksplozji i co najmniej kilka kilometrów poza nim.

 

Gwałtowny wzrost ciśnienia powoduje zaś zniszczenia w postaci burzenia, deformacji, a także rozrywania wszelkich sprzętów i obiektów znajdujących się w jego zasięgu. Ludzie przy tym, również mogą stracić życie. Wszelkie akcje planowej i doraźnej ewakuacji prowadzone w celu ratowania życia i mienia, często też nie mają już uzasadnienia tym bardziej, że dzieje się to natychmiast i swoim zasięgiem ogarnia znaczny obszar.

 

Ponieważ w czasie eksplozji na rybnickim dworcu w czerwcu 1921 roku nie pojawiło się zjawisko pożaru, nie wydano również dyspozycje o planowej i doraźnej ewakuacji życia i mienia ludzkiego, zatem nie było powodów, dla których należało wezwać najbliższe straże pożarne. Żadna też informacja prasowa, ani też dostępne archiwalia Muzeum Miasta Rybnika i Archiwum Państwowego w Katowicach, nie wspominają o udziale bezpośrednim czy pośrednim strażaków z Rybnika i okolic. Pisano, że owszem pojawiały się zagrożenia wypadkami, które powodowały odpadające cegły i detale architektoniczne. Z dachów zaś leciały odłamki blach, pap i gruz, a z okien odłamki szkła, niemniej jednak, nie odnotowano żadnego przypadku, w którym straż pożarna lub inna jednostka ratunkowa otrzymałyby meldunek o rannych czy uwięzionych pod warstwą zaległego gruzu.

 

Ówczesne zadania i obowiązki strażaków ograniczały się wyłącznie do gaszenia pożarów i usuwania ich skutków, a więc zdecydowanie różniły się od współczesnych straży. Działania ratownicze w celu rozpoznania zagrożenia w terenie i alarmowanie nie były jeszcze tematem zasadniczym w organizacji ratownictwa technicznego strażaków.

W 1921 roku najprawdopodobniej strażacy z Rybnika podjęli decyzję o nieangażowaniu się i niekomentowaniu sprawy dotyczącej eksplozji na tamtejszym dworcu, tym bardziej też, że straż ta była ochotniczą i działała w strukturach niemieckich. Jej niemiecki charakter mógł jednocześnie nie mieć wpływu na sytuację geopolityczną obszaru, na którym toczyły się walki. Nie jest również powiedziane, że członkowie tej straży, którzy w większości nosili niemieckie lub niemiecko brzmiące nazwiska byli zdeklarowanymi Niemcami o proniemieckich dążeniach. To co wyróżniało wszystkie organizacje pożarnicze tamtego okresu nie tylko na Śląsku, ale też w innych regionach, to regulaminowa służba w akcjach ratowniczo-gaśniczych, niekiedy także w akcjach przeciwpowodziowych o ile dysponowali przeznaczonym do tych celów sprzętem.

 

Należy zwrócić uwagę również, iż ówczesna straż z Rybnika nie była strażą zawodową, lecz jedynie zawiązaną z ochotników. Jej dobrowolne funkcjonowanie nie tworzyło zbyt rygorystycznej dyscypliny i podporządkowania zawodowego. Opisuje to chociażby m.in. publikacja Muzeum Miasta Rybnika opisująca dzieje tej jednostki.

 

Na stan 10 stycznia 1921 roku rybnicka straż liczyła 61 członków, to znacznie mniej niż w pierwszym półroczu 1920, gdzie lista osób obecnych na zebraniu załogi liczyła 70 członków. Część z nich z jakiś powodów nie przychodziła na zebrania, nie uczestniczyła w ćwiczeniach i zbiórkach. Potwierdza to postanowienie posiedzenia straży z 10 stycznia 1921 roku o treści:  „Jesteście proszeni w ciągu 8 dni nas poinformować, czy chcecie nadal jako członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej pozostać. Gdyby w tym terminie od was nie miałaby wpłynąć żadna odpowiedź przyjmujemy więc, że rezygnujecie a my wasze wasze nazwisko z listy skreślimy. W takim przypadku prosimy was o zwrot wszelkich przedmiotów wyposażenia ponieważ one będą potrzebne dla nowo przyjętych członków”. [8]

 

Świadomość dobrowolnego przynależenia do organizacji usprawiedliwiała ich brak aktywności, czy może chodziło o coś zgoła większego i wykraczającego poza ich struktury organizacyjne? Należy pamiętać, że są to zaledwie hipotetyczne założenia nie potwierdzone w żadnym dokumencie historycznym.

 

Podsumowanie

 

Brak ów dokumentów w archiwum może nasuwać kolejne hipotezy np. o niszczeniu i preparowaniu dowodów zarówno ze strony niemieckiej jak i też polskiej. Tak naprawdę do dzisiejszego dnia nie wyjaśniono z jakiej przyczyny i z czyjej winy doszło do wybuchu na dworcu w Rybniku. W opinii Polaków nosiło znamiona zamachu dokonanego przez Niemców, Niemcy zaś twierdzili inaczej. Po obu stronach dochodziło do walk i zbrodni. Jedni wysyłali jeńców np. do Cottbus, drudzy zaś do Bierunia. Do ataków terroru dochodziło po obu stronach walczących. Polscy powstańcy walczący w II powstaniu, niewątpliwie mają na sumieniu atak zbrojny na ludność cywilną i spalenie domów w Hołdunowie, obecnie dzielnicy Lędzin, miasta w powiecie bieruńsko-lędzińskim woj. śląska, a dawniej niemieckiej osady, zamieszkałej głównie przez społeczność ewangelicką.

 

Wybuch na dworcu w Rybniku był jednym z wielu zdarzeń zbrojnych konfliktów narodowościowych. Po wybuchu Komisja Międzysojusznicza publikowała na łamach polskich i niemieckich gazet apele o zachowanie spokoju i powrotu tych wszystkich, których dotknęła krzywda spowodowana sytuacją polityczną i społeczną.

 

„Mnóstwo polskich i niemiecko usposobiono osób było z powodu zdarzeń majowych i czerwcowych zmuszonych swoje pomieszkanie opuścić, a że jeszcze osobistego niebezpieczeństwa się obawiają przede wszystkim w obozach oczekują chwili w której by do domów mogli powrócić i do swych zatrudnień się udać. (…) Komisja wzywa wszystkie części ludności bez różnicy usposobienia o powrót polskiej jak i niemieckich zbiegów do swoich pomieszkań w każdy sposób popierać. Rybnik 27 sierpnia 1921, Kontroler Powiatowy” (sic!) . [9]

 

 

Literatura:

[1] B. Kloch, A. Grabiec „kościół p.w. św. Antoniego w Rybniku”,[w:] Zeszyty Rybnickie nr 4 wyd. Muzeum Miasta Rybnika, Rybnik 2006 r. s. 51.

[2] Ochotnicza Straż Pożarna miasta Rybnik - wybór źródeł do dziejów pożarniczych Rybnika do 1939 roku. [w:] Zeszyty Rybnickie 27, red. B.Kloch, H.Rojek, Rybnik 2019 r., s. 88.

[3] Górnoślązak z 25 czerwca 1921 r. nr 143, s. 1.

[4] Górnoślązak z 29 czerwca 1921 r. nr 146, s. 4.

[5] Grottkauer Zeitung 1921-06-24 Jg.41 nr 49, s. 1.

[6] Rybniker Kreis-Blatt, 1921, Jg. 80, St. 20, s. 1.

[7] Sztandar Polski, 4 listopada 1921 nr 254, s. 1.

 

 

 

[1] Z walk 5 rybnickiego p. p. o wolność Górnego Śląska [W:] Żołnierz Polski nr 52 z sierpnia 1921 r. s. 4.

[2] Sztandar Polski, 4 listopada 1921 nr 254, s. 1.

[3] Por. również ‘Nowiny” (Wodzisław – Racibórz) z 1961 r. nr 17, s. 5.

[4] B. Kloch, A. Grabiec „kościół p.w. św. Antoniego w Rybniku”,[w:] Zeszyty Rybnickie nr 4 wyd. Muzeum Miasta Rybnika, Rybnik 2006 r. s. 51.

[5] Górnoślązak z 25 czerwca 1921 r. nr 143, s. 1.

[6] Górnoślązak z 29 czerwca 1921 r. nr 146, s. 4.

[7] Grottkauer Zeitung 1921-06-24 Jg.41 nr 49, s. 1.

[8] Ochotnicza Straż Pożarna miasta Rybnik - wybór źródeł do dziejów pożarniczych Rybnika do 1939 roku. [w:] Zeszyty Rybnickie 27, red. B.Kloch, H.Rojek, Rybnik 2019 r., s. 88.

[9] Rybniker Kreis-Blatt, 1921, Jg. 80, St. 20, s. 1.

 

PRZEJDŹ DO INNYCH ARTYKUŁÓW

19 października 2021
„Ważnym czynnikiem bezpieczeństwa przeciwpożarowego jest czystość i porządek w obejściach gospodarczych. Należy usunąć z obrębu zabudowań sterty ze słomą i
18 października 2021
  „Sport jest kultem umyślnym i stałym w intensywnych ćwiczeniach fizycznych opartych o dążenie do postępu i mogących posuwać się aż
15 października 2021
„Nieporządek na podwórzu, gromadzenie chrustu z drewna oraz innych materiałów palnych jak również sprzętu gospodarczego w wielu wypadkach może powiększyć

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

Zamach Sztostruplerów na rybnickim dworcu w 1921 r. Czy straż pożarna została zaalarmowana?

 

Zwycięstwo Polaków w dwóch powstaniach wielkopolskich, wygrana we Lwowie i Sejnach oraz druga kontra na Górnym Śląsku, dały bodźca do tegoż samego triumfu 5 lipca 1921 roku, kiedy narodowy opór zakończył walki III powstania śląskiego.

 

Danuta Janakiewicz-Oleksy

Centralne Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach

Artykuł opublikowany został w Przeglądzie Pożarniczym nr 6/2021. Na HISTORYPOŻ jego pełna wersja. 

 

Plebiscyt

 

20 marca 1921 roku w granicach przewidzianych traktatem wersalskim, tj. w powiatach bytomskim, katowickim, gliwickim, strzeleckim, opolskim, lublinieckim, kozielskim, rybnickim, pszczyńskim, tarnogórskim, kluczborskim, głubczyckim i w części powiatu prudnickiego odbył się plebiscyt, który zadecydował o podziale Górnego Śląska. Jego wynik okazał się niekorzystny dla polskiej strony, co też stanowiło jedną z przyczyn wybuchu III powstania śląskiego. W marcowym referendum, prawie 60% uprawnionych do głosowania opowiedziała się za pozostaniem w granicach Niemiec. Podobnie rzecz się miała w Rybniku, w którym aż 71% głosujących w mieście pragnęło rządów niemieckich.

 

Walki o Rybnik

 

Trzy insurekcje śląskie w ramach formułowania się państwa polskiego odsłoniły już od dawna skrywane konflikty narodowościowe oraz rywalizację polityczną i gospodarczą nie tylko Polaków i Niemców, ale także ogólnoeuropejskie aspiracje Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Stanów Zjednoczonych. Walki w ramach III powstania śląskiego, toczono w wielu powiatach górnośląskich, w których przeprowadzono wiele akcji i przegrupowań.

 

14 lipca 2021

AKTUALNOŚCI

Komisja Koalicyjna na dworcu kolejowym w Rybniku

po wybuchu, 1921 r.

Domena publiczna: Śląska Biblioteka Cyfrowa.

Dom straży pożarnej, gdzie odbywa się rozdanie jałmużny w postaci rzeczy i amatorskie przedstawienia w wiosce aleksandrowskiej". (Opis polskiego etnografa Bronisława Piłsudskiego sporządzony w języku rosyjskim). Miasto: Aleksandrowsk Sachaliński, Sachalin. Kraj: Rosja. Domena publiczna: http://pauart.pl/app/artwork?id=BZS_RKPS_2799_k_4_c

Biblioteka Naukowa PAU i PAN w Krakowie. Numer inwentarza: BZS.RKPS.2799.k.4/c.

 

 


 

Copyright 2021. HISTORYPOŻ&MUZEOPOŻ. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

 

Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży