Copyright 2021. HISTORYPOŻ&MUZEOPOŻ. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

 

 

W strukturach  polskiego strażactwa organizującego się  na przełomie XIX i XX wieku, kwitł młody duch pod  hasłem: „ w jedności siła”. Co ważne, w stowarzyszeniach tych na przestrzeni 123 lat niewoli  nie zachodziły żadne konflikty interesów, w zamyśle budowania państwowości po 1918 r. 

 

Danuta Janakiewicz-Oleksy

Centralne Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach

Artykuł został opublikowany w Przeglądzie Pożarniczym nr 11/2018 pt.: „Żołnierz i wierna siostrzyca armii – straż pożarna w procesie budowania polskiej państwowości po 1918 r.” Na Historypoż pełna wersja tekstu. 

 

Jako organizacje podporządkowane, zdyscyplinowane i umundurowane, chętnie brały udział w organizowanych przez wojsko świętach przysposobienia wojskowego nawołując: Alarm trwa  i czeka na Wasz czyn Druhowie! W związku z powyższym, pożarnicy trenowali  i ćwiczyli swoje umiejętności z zakresu obrony przeciwlotniczej i gazowej, tłumacząc się tym, iż główny obowiązek obrony i odbudowy kraju, a co za tym idzie kształtowania świadomości narodu spoczywa w rękach wszystkich umundurowanych jednostek zrzeszonych pod sztandarami związków, stowarzyszeń  i korporacji.

 

Doskonale wyedukowani w ogólno pojętym solidaryzmie społecznym i narodowym zapewne łączyli się z poglądami chadeków. Wzorem do naśladowania był również Roman Dmowski  i Władysław Grabski, którzy reprezentowali endecję, ale  największym  jednak szacunkiem darzyli Józefa Piłsudskiego.

 

Za  życia i po jego śmierci w polskiej prasie pożarniczej  nie padła nigdy ani jedna krytyczna uwaga na temat jego roli, pracy i dokonań. Strażacy salutowali mu, raportowali  i stawali na baczność. Zawsze karni, zdyscyplinowani i odpowiedzialni za losy ojczyzny zgadzali się z nim w najważniejszych jego decyzjach, pomimo, że  nie wszyscy z nich zapewne reprezentowali doktryny i idee socjalistyczne, a działo się tak z jednej tylko  przyczyny, tj. możliwości przynależenia do organizacji niepodległościowych: Legionów Polskich i POW. Programy, spory i ideologie polityczne po 1918 r., nie miały dla polskiego strażactwa aż tak wielkiego znaczenia, jak sama postać Piłsudskiego jako autorytetu. Nauczeni słuchać i wykonywać  rozkazy byli szczerze i uczciwie podporządkowani dyktaturalnemu wodzowi w jego pracy obywatelskiej dla państwa, który też  obiecał  Polakom  pod koniec 1918 r., iż stanie się ponadpartyjny i zjednoczy wszystkie obozy polityczne począwszy od  konserwatystów, endeków, po chadeków, ludowców i socjalistów. Dla dobra całego narodu „wysiądzie z czerwonego tramwaju socjalizmu na przystanku niepodległość”.

 

Stanisław Pągowski po śmierci marszałka w jednym ze swoich artykułów pisał, iż wielka rodzina strażacka, a w szczególności jej dowództwo powinno nieustannie realizować testament swojego oficera i dowódcy i w ten sposób zdołają stworzyć wokół przełożonych i podkomendnych  atmosferę solidarności, wzajemnego zaufania i szacunku społecznego.  „Obowiązkiem oficerów nie jest tylko umiejętnie i odważnie prowadzić swych podkomendnych podczas bitwy, lecz i dbać o to by ich żołnierze byli możliwie silni fizycznie i wypoczęci przed bojem.”

 

Niemal każdy artykuł w polskiej prasie pożarniczej poświęcony ideologii marszałka przytaczał wiele jego cytatów głównie ze spisanych pełnych emocji i psychologii  wspomnień pt.: „Moje pierwsze boje.” Polscy strażacy traktowali zapis tych wspomnień bardzo dosłownie i honorowo, ponieważ były one etosem legionów, z którymi się utożsamiali jako formacje umundurowane, ponadto Legioniści, a w tym również strażacy wywodzili się z różnych warstw społecznych połączonych   podobnymi nastrojami, a ich na wskroś  romantyczne morale wiązały się jedynie z jednym celem tj. poświecenia się dla sprawy w walce o niepodległość dzisiaj już w bardzo naiwnym rozumieniu: życie, albo śmierć, porażka, albo zwycięstwo. Strażacki oficer – dowódca tak jak i dowódca w wojsku w myśl słów marszałka „(…) niesie ciężar odpowiedzialności za swych podwładnych. Na policzku swym czuć musi piekący wstyd upokorzenia, gdy mu praca dowodzenia się nie uda, a za niepowodzenie krwią płacą inni.” 

 

W 1928 r., w 10. rocznicę odzyskania przez kraj niepodległości polscy strażacy z Zarządu Okręgowego Związku Straży Pożarnych w Przasnyszu w dowód uznania wręczyli marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu płonącą pochodnię i topór. Tego samego roku, Rada Naczelna Głównego Związku wręczyła mu godność honorowego członka wraz z najwyższym odznaczeniem strażackim, tj. złotym znakiem Głównego Związku. Te  Symboliczne akty czołobitne miały  przede wszystkim podkreślić przywiązanie strażaków do wartości i ideałów wyznaczonych przez jedynego Wodza Narodu, który mawiał, iż strażacy są również jego żołnierzami, a polska straż pożarna wierną siostrzycą armii. Kult i uwielbienie dla komendanta Legionów sięgał  wówczas bezgranicznego oddania w czynie bohaterstwa i miłości dla narodowej sprawy II Rzeczypospolitej całego społeczeństwa. Na jego  sukces i uwielbienie zapracowało wielu innych wybitnie uzdolnionych polityków i wojskowych strategów chociażby takich jak generał Rozwadowski. 

 

Marsz Sulejówek – Belweder 

 

W latach 1926 - 1939 wyrazem szczególnego podziękowania i chluby, stały się  przemarsze z Sulejówka do Belwederu w celu uczczenia imienin Józefa Piłsudskiego. Drużyna strażacka po raz pierwszy dołączyła do marszu w 1928 r. Decyzja o wzięciu w nim udziału zapadła na posiedzeniu Zarządu Związku Warszawskiego, na którym wytypowano Okręg Radzymiński w składzie kilkunastu zawodników zgodnie z obowiązującym regulaminem. Strażakom bynajmniej nie chodziło o zaciętą  sportową rywalizację, ale o podtrzymanie znanej już od dwóch lat tradycji pieszego pochodu w gestie uznania i patriotyzmu, a także solidarności z pozostałymi drużynami militarnymi i paramilitarnymi. Przygotowania  wszystkich współzawodników do tego wyczynu trwały zapewne od wielu tygodni. Wojsko, sokoły, hufce, drużyny strzeleckie, organizacje szkolne i straże pożarne połączyła wówczas trasa 25 kilometrowego wyczynu sportowego i chęci dotarcia do mety. 

 

Podsumowanie 

 

Należy dziś pamiętać, że wolności i niepodległości nie wywalczyliśmy sobie na zawsze, a negacja wszelkich wartości patriotycznych skazuje ludzi na utratę własnej tożsamości i przynależności. Wydarzenia historyczne przed i po roku 1918 są naszym vademecum, w którym druhowie straży pożarnych brali czynny udział. Poza pracą zawodową i obywatelską mieli pragnienia i marzenia by żyć w wolnym suwerennym kraju. Ochotnicze straże pożarne i zawodowe jednostki Państwowej Straży Pożarnej pozostają dziś spadkobiercami dziewiętnastowiecznego testamentu tych wszystkich, którym zawdzięczają naukę zawodu na chlubę swojego sztandaru. 

 

 

Fotografia w zb. CMP. Marsz Sulejówek - Belweder - drużyna straży pożarnej z Radzynia. Warszawa 19.03. 1932 r. Foto: R. Walter.

 

 

Literatura:

 

[1] J. Załęczny „Kult Piłsudskiego przed i po maju”, Niepodległość i Pamięć 2016 r., nr 23/3 (55), s. 55-91. 

[2] Przegląd Pożarniczy 1925 r., nr 19, s. 318.

[3] Przegląd Pożarniczy 1925 r., nr 20, s. 331. 

[4] Przegląd Pożarniczy 1928, nr 9, s. 167. 

[5] Przegląd Pożarniczy 1928, nr 12, s. 209-210.

[6] Przegląd Pożarniczy 1935, nr 5, s. 127-130. 

PRZEJDŹ DO INNYCH ARTYKUŁÓW

20 maja 2022
Świadectwem przeszłości są nasze wspomnienia, fotografie, dokumenty oraz wszystko to, co rozumiemy dziś jako dziedzictwo kultury i architektury. Od kilku
17 maja 2022
„W ubiegłym tygodniu znaleziono na polach mogilskich trupa kobiety. Śledztwo policyjne wykazało, że zabitą była niejaka Leontyna Rattnerowa, zaś mordercą
14 maja 2022
Drodzy Czytelnicy Historypoż, Eksponat Poż w epidemii, to tytuł blogowej wystawy. Jest to pierwsza tego typu prezentacja w wirtualnej rzeczywistości,

Siostrzyca armii

11 listopada 2021

Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży


 

O PORTALU

NA SKRÓTY

Platforma edukacji w zakresie ochrony ruchomych zabytków techniki pożarniczej i opieki nad tymi zabytkami.

historia ochrony przeciwpożarowej
historia straży pożarnej
dawny sprzęt techniki pożarniczej