„W Londynie i w innych większych miastach Anglii istnieją przy zawodowych strażach pożarnych osobne oddziały ratunkowe, utworzone z kobiet. Zadaniem tych oddziałów jest ratowanie płci pięknej podczas pożaru w nocy. Każda kobieta-strażak jest umundurowaną i uzbrojoną, Noszą one krótkie wełniane bluzy, spodnie z tego samego materyału, wysokie lakierowane buty, czapki, gurty, toporki i linewki ratunkowe”. [1]

 

Chcąc zrozumieć powyższy cytat dochodzimy do wniosku, że w tamtym czasie i w tym konkretnym miejscu kobieta ratowała kobietę od pożaru? Chyba raczej nie …. Autor  tego opisu miał zapewne na myśli, że kobieta jako tzw. płeć piękna jest zdolna uratować inne osoby od pożaru, jest silna fizycznie by podołać wyzwaniu.  Zdziwienie może budzić dziś stwierdzenie, że ratowała od pożaru w nocy. Dlaczego w nocy? Żeby nikt nieprzychylny jej nie dostrzegł, źle nie osądził? Konserwatysta tego wieku zapewne by rzekł: - Powinna wszakże być damą, skromną dziewczyną, a nie paradować za dnia w spodniach i narażać się na niebezpieczeństwa. Bez względu jednak na to, jakie panowały wówczas morale, świat myśli i działania od wieków był ze sobą sprzeczny tak  jak i dziś.  

 

W I poł. XX w. kiedy na dobre rozwijała się  kinematografia i rozgłośnia radiowa wciąż rodziły się nowe archetypy postaci, zdarzeń i motywu, które nacechowane były w świadomości zbiorowej jako wizjonerskie, romantyczne, wzruszające, pełne empatii i politowania. Mężczyźni jako dynamiczni i silni nieustannie bywali pod obserwacją nostalgicznych i wyrozumiałych kobiet. Kobiety te zaś  w swoich buduarach marzyły by stać się pewnego dnia  femme fatale chociaż z drugiej strony dla jedynej miłości były wstanie dokonać destrukcji swojego życia. 

 

W mowie ogładzonej, jak również i tej potocznej z wieloma naleciałościami regionalizmu,  dominowała melodyjność i prostota wyrażania myśli. Język ten przekładał się również na pisownię. Głównym źródłem, które dostarczały tego wszystkiego były przede wszystkim codzienne gazety nakierowane na sensacyjne treści polityczno-społeczno i obyczajowe. W większości przypadków, redaktor który kreślił prasową nonę nie był w obowiązku by zastanawiać się nad obiektywizmem przesyłanych wiadomości jak również nie myślał na temat  etyki zawodowego postępowania i dziennikarskiej odpowiedzialności za słowo pisane.  Rzeczywistość i proza życia zdominowana od wieków przez wojny, biedę, epidemie i pożary była już na tyle brutalna, że w zasadzie stawała się zbutwiała. 

 

Dla przykładu Polska dwudziestolecia międzywojennego była niezmiernie kryminogenna. Na porządku dziennym odnotowywano rabunki, rozboje, zabójstwa. Gazety pisały o bezrobociu, głodzie, chorobach i samobójstwach, a także o kłótniach na arenie niezrównoważonej polityki. Szantaże, zamachy i porwania,  stanowiły siłę przetargową w nieustannych walkach Polski wielu narodowości. Pośród kinowego romantyzmu i życiowych rozterek żyły panny Aglow -  rozpromienione,  płonące i promieniujące, których splot wydarzeń z ich życia połączył ogień i relacje prasowe. 

 

Głuchota przyczyną samobójstwa

 

„Wilno. 25-letnia Eugenja Michałowska, mieszkanka Nieświeża straciła słuch co spowodowało, że targnęła się ona na życie. Pewnego dnia, gdy w mieszkaniu nikogo nie było, Michałowska oblała ubranie naftą, którą następnie podpaliła, ułożywszy się poprzednio do łóżka. Powstały pożar zauważono i samobójczynię wydobyto z płomieni. Z powodu utraty słuchu Michałowska wpadła w chorobę nerwową i właśnie pod wpływem przedenerwowania targnęła się na życie.” [2] 

 

- Targnęła się na życie... Często pisano. 

 

W dwudziestoleciu międzywojennym polska policja państwowa raportowała o licznych podobnych przypadkach zarówno popełnianych przez kobiety jak i mężczyzn. Rzadko jednak dochodziło do aktów samospalenia. A jeżeli już coś takiego miało miejsce, to z góry opinia publiczna orzekała o niezrównoważeniu i chorobie psychicznej. Samospalenie jako rodzaj odebrania sobie życia nie pełniło funkcji romantycznej manifestacji w akcie żalu, ucieczki od problemu lub zemsty. Samobójczynie decydowały się zakończyć swoje życie trując się lub topiąc, czasami też rzucając się pod koła nadjeżdżającego pociągu także  innego pojazdu kołowego i  zazwyczaj robiły to  z powodów zawodów miłosnych i braku pracy. Mężczyźni wybierali śmierć poprzez strzał z broni palnej, powieszenia, skoku z wysokości, a także utonięcia. Powodem takiego zachowania były głównie defraudacje, długi i zdrady. Opisaną powyżej autodestruktywnością  po dzień dzisiejszy zajmuje się dziedzina nauki taka jak suicydologia, którą zaczęto już zgłębiać w XVI wieku w odniesieniu do syndromu melancholii. 

 

Tragiczny los pięknych girls

 

Na luksusowym jachcie „Chevalier II” należącego do amerykańskiego artysty Harryego Richmana dochodzi do niespodziewanej eksplozji. W płomieniach i w wyniku odniesionych obrażeń 28 lipca ginie w wieku 25 lat  Helen Walsh z zespołu The Ziegfeld Follies. Przed śmiercią młodziutka artystka zdołała jeszcze wykrzyczeć:

— Ratujcie twarz!... Moja twarz, to mój cały majątek!... [3]

 

Na przełomie dwóch dekad okresu międzywojennego  zarówno w Polsce jak i na całym świecie kobiety przeszły niesamowitą metamorfozę.  Zrzucając XIX wieczny gorset stały się niezależne od ojców i mężów. Awans społeczny i zawodowy, a także świadomość na temat rozwoju swojej atrakcyjności fizycznej i duchowej czynił je wolnymi.  XIX wieczne społeczeństwo nakazów już dawno minęło, a dobroczynna hipokryzja w organizacjach społeczno – kościelnych miłujących czynienie dobra i zachowania spokoju obywatelskiego już nie dodawała jak kiedyś modowego szyku. Ich grzeczność, pobożność i wymuszony uśmiech stały się odzwierciedleniem ostentacyjnej kobiecości. Wszelkie zaś ruchy emancypacyjne tamtego okresu ścierały się z epoką La Belle époque. 

 

Panny Aglow reprezentują życie i marzenia m.in. 123 kobiet, które zginęły w pożarze fabryki Triangle Shirtwast na Manchatanie w Nowym Jorku 25 marca  1911 r. Dziewczęta, które zginęły przyjechały  z różnych stron świata do Ameryki za pracą i większość z nich nie miała więcej jak od czternastu do dwudziestu paru lat. Bez pozwolenia na nieregulaminowe przerwy pracowały ciężko każdego dnia by wykarmić siebie i bliskich wierząc, że pewnego dnia spełnią kapitalistyczny amerykański sen.  Kiedy wybuchł pożar, wszystkie klatki schodowe ósmego, dziewiątego i dziesiątego piętra, które były jedynymi sposobami ewakuacji i przedostania się na zewnątrz budynku były zamknięte na klucz. Praktyka ta w tej i innych fabrykach w tym czasie była powszechnie stosowana po to, by to właśnie głównie kobiety nie opuszczały stanowiska pracy  bez przyczyny i przed czasem oraz  by w śród nich nie dochodziło do aktów kradzieży, kłótni oraz prowokacji z powodowanych uskarżaniem się na panujące warunki pracy. Tego feralnego dnia, pożar wybuchł na ósmym piętrze tuż przed zakończeniem pracy i bardzo szybko przedostał się na pozostałe kondygnacje. Straż pożarna, która po kilku minutach od alarmu przybyła na miejsce zdarzenia nie dysponowała drabinami, które sięgałyby ogarniętymi przez ogień piętrami. Windy towarowe nie kursowały z powodu stopienia się mechanizmów szynowych, nie było więc żadnego ratunku na ocalenie. Robotnicy a dokładnie 62 osoby, na skutek paniki i desperacji zdecydowali się wyskoczyć z okien wiedząc, że i tak  nie przeżyją upadku z tej wysokości. W płomieniach Asch Building na rogu Washington Place i Greene Street zginęło od uduszenia ognia, oparzeń, bądź na skutek odniesionych licznych ran i upadków123 kobiety i 23 mężczyzn. Właściciele fabryki zostali postawieni w stan oskarżenia za zabójstwa i złe traktowanie zatrudnionych w tym łamanie warunków pracy i płacy i nie zachowania bezpieczeństwa przeciwpożarowego. 

 

Literatura i przypisy:

 

[1] Cytat za: Przewodnik Pożarniczy nr 1 z 1900 r. 

[2] Cytat za: Katolik Polski nr 111 z 14 maja 1931 r. 

[3] Cytat za: Dzień Bydgoski nr 181 z 9 sierpnia 1931 r. 

 

Fotografie w galerii:

Helen Walsh. Domena publiczna.

Apoloniusz Kędzierski. Studium głów kobiecych ryc. za Tygodnik Ilustrowany 1918.

 

 

 

PRZEJDŹ DO INNYCH ARTYKUŁÓW

19 czerwca 2022
Nie do końca wierzę by historia ta wydarzyła się naprawdę. Jeśli macie ochotę, to przeprowadźcie własne śledztwo w tej sprawie.
18 czerwca 2022
„Z Wrocławia donoszą: W Głogowie skazano na 5 lat ciężkiego więzienia jednego z wachmistrzów tamtejszej straży pożarnej, za zbrodnię podpalenia.
18 czerwca 2022
Pierwszy rebus, który opublikowałam na blogu okazał się dla niektórych z Was intrygujący (tymi słowy skomentowaliście) . Dziękuję za wszystkie

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

Wydarzyło się (nie) naprawdę cz. 3 Panny Aglow

Życie jest jednym wielkim znakiem zapytania, które nie sposób połączyć w jeden wywód filozoficzny i zamknąć je w  określone ramy działania i zachowania. Wokół nas dzieją się historie przyczynowo-skutkowe, na które większości nie mamy wpływu, których nie chcemy lub nie potrafimy przewidzieć, albo w ogóle się nad nimi nie zastanawiamy nawet wtedy, kiedy  zwyczajnie dokonujemy jakiś życiowych wyborów. Wszystko to i wiele jeszcze innych niewiadomych z  naszego równania matematycznego, sprowadzamy do najprostszej zasady głoszącej, że chcemy być szczęśliwi, zadowoleni, zdrowi, długowieczni, majętni itd. aż do nieznanej nam plus nieskończoności. W założeniu naszego postępowania wszystko wydaje się niezmiernie proste, a tym czasem kij ma dwa końce, jedno słowo może mieć wiele znaczeń, a przyczyna i skutek różne w ludzkim życiorysie zwroty akcji. 

 

Danuta Janakiewicz-Oleksy

Centralne Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach 

 

Ten rozdział poświęcony jest  panną Aglow - kobietom które miały styczność z ogniem. Niektóre z nich pozostają w swojej historii bezimienne. Panny Aglow fizycznie otarły się o płomienie, których definicje moglibyśmy zgłębiać ucząc się fizyki, chemii, ale także dziedzin nauk społecznych. Filozoficzno-etyczne i kulturowe postrzeganie ognia jako ciepła, życia i cierpienia może sprowadzić nas do niekończących się morałów i pracy nad sobą. Pamiętajmy, że przez cały czas swego życia wchodziły w ogień kulturowo-społeczny kiedy walczyły o swoje prawa. 

 

 

13 czerwca 2022

AKTUALNOŚCI

Dom straży pożarnej, gdzie odbywa się rozdanie jałmużny w postaci rzeczy i amatorskie przedstawienia w wiosce aleksandrowskiej". (Opis polskiego etnografa Bronisława Piłsudskiego sporządzony w języku rosyjskim). Miasto: Aleksandrowsk Sachaliński, Sachalin. Kraj: Rosja. Domena publiczna: http://pauart.pl/app/artwork?id=BZS_RKPS_2799_k_4_c

Biblioteka Naukowa PAU i PAN w Krakowie. Numer inwentarza: BZS.RKPS.2799.k.4/c.

 

 


 

Copyright 2021. HISTORYPOŻ&MUZEOPOŻ. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

 

O PORTALU

NA SKRÓTY

Platforma edukacji w zakresie ochrony ruchomych zabytków techniki pożarniczej i opieki nad tymi zabytkami.

historia ochrony przeciwpożarowej
historia straży pożarnej
dawny sprzęt techniki pożarniczej