Copyright 2022. HISTORYPOŻ&MUZEOPOŻ. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

 

Redakcja Historypoż poszukuje informacji na temat zakładowej straży pożarnej nieistniejącej już Elektrowni I w Jaworznie na Górnym Śląsku.

- A mnie nie żal. Na etacie straży ogniowej pracowałem jako starszy robotnik kominiarski w stopniu podoficera. Czasy to były takie, że to właśnie straż czuwała nad bezpieczeństwem pożarów kominowych. Razu pewnego jeszcze jako ucznia Florianka wysłała mnie na kurs strażacki  i tak się spichnąłem z tymi ogniomistrzami, że wykułem na blachę ich i swoje obowiązki. Do dziś pamiętam majstra z mojego oddziału, który tłukł mi do głowy:  „Aby obwodowy kominiarz przy wszelkich pożarach powstałych w miejscu jego zamieszkiwania swej pomocy mógł udzielić, oczekuje się od niego by należał, do miejscowej straży ochotniczej”. [1] No to zapisałem się też do ochotników. Zresztą, co Ci będę gadał. Wiesz co to za wygoda obchodzić w jednym dniu zarówno święto strażaka jak i kominiarza?

 

- Ej bajdurzycie tylko. Mielibyście dopiero zmartwienie, gdybyście jeszcze na domiar tego i hutnikiem zostali.

- Mogłem zostać, bo co?! A wiesz Ty ? 

- Nie było między Wami zwad?

- Pewnie, że były. Boże com się nasłuchał, że strażak nie zna się na czyszczeniu kominów, a kominiarz na gaszeniu, no więc bywało i tak, że tu i ówdzie dla asekuracji kominiarz ze strażakiem chodzili po domach we dwóch.  Ty wiesz, że  „w Wadowicach udusił się kominiarz podczas czyszczenia komina wskutek tego, że kucharka nie wiedząc o jego wejściu zapaliła pod kuchnią”. [2] 

- A kiedy to było?

- Czy to ważne?! Udusił się i tyle. 

- I daliście  wiarę o śmierci w kominie?

- A czemu i  nie?!  A i jeszcze Ci powiem jak to jeden strażacki kominiarz kaskaderem był i nawet w gazecie go opisali:  „Nieszczęście spotkało kominiarza  z Warszawy, który  służył w straży ogniowej. Spadł on też kilka razy z dachu i zawsze się wykręcił od kalectwa. Raz służbowy zawiadamia ówczesnego brandmajstra Skowrońskiego (ojca), że słynny z upadków kominiarz spadł na Starem Mieście z dachu czteropiętrowego domu.

 

— Czy zabił się? -pyta kapitan.

— E, nie.— A gdzieś go odwieźli?— W koszarach jest i nic mu się nie stało.

W tej chwili wychodzi z sieni koszar kominiarz i zaczyna się usprawiedliwiać.

— No, no, przecież wiem, żeś naumyślnie nie spadł - powiada kapitan ucieszony, że wypadek tak się szczęśliwie skończył, podziękuj Bogu, żeś sobie nic nie zrobił.

— Ale gdzie tam panie kapitanie, jakem spadał, takem zawadził nogą o poręcz schodów i na nic oberwałem obcas, a jak na nieszczęście miałem nowe buty, które tylko co rano dostałem.

On to nazywał nieszczęściem”. [3] 

 

- Nie może być prawdy w tym co mówicie.

- Jak to nie, przecież gazety o tym pisały. Redaktorzyna wszystkich ludzi wysłuchał i spisał co mu nagadali, a potem to wydrukowali. 

- Ludzie prawdę mówią. 

 

Przypisy i literatura: 

 

[1] Obowiązki obwodowego kominiarza i książka kontrolna [w:] Kominiarz Polski nr 3 z 1938. 

[2] Cytat za: Przyjaciel Straży nr 4 z 26 października 1894 r. s. 56. 

[3] Cytat za: Kurier Poranny nr 329 z 27 listopada 1881 r. s. 5. 

 

 

 

 

 

 

PRZEJDŹ DO INNYCH ARTYKUŁÓW

28 stycznia 2023
To trzeci post blogowy z cyklu  true crime, który treścią nawiązuje do zajawek: „Strażak morduje wystrzałem z rewolweru” i „Strażak
26 stycznia 2023
Na archiwalnej fotografii - żołnierze z reprezentacyjnego pododdziału  kawalerii WP obsługujący pompę strażacką podczas ćwiczeń z ochrony przeciwpożarowej. Autor dokumentu:
24 stycznia 2023
— Wzywamy wszystkich do zabezpieczenia przed pożarami obiektów gospodarczych, a zapomnieliśmy o swojej strażnicy.  Rysunek humorystyczny aut. B. Wichrowskiego opublikowany

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

Wydarzyło się (nie) naprawdę cz. 1 Zapali pan kominiarzu?

Zapali Pan kominiarzu? To tytuł blogowego artykułu z cyklu wydarzyło się (nie) naprawdę. Jest on nawiązaniem do zajawki o majstrze kominiarzu Nowickim z Warszawskiej Straży Ogniowej. Inspiracją do tego tekstu jest również zdjęcie przedstawiające dwóch kominiarzy siedzących na dachu. Jeden przypala drugiemu papierosa. Za nimi rozciąga się panorama miasta Krakowa. Fotografia czarno-biała została wykonana w 1941 roku i znajduje się w domenie publicznej, w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego.

 

Danuta Janakiewicz-Oleksy

Centralne Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach 

 

Minęły te czasy, w których kominiarze i strażacy w jednym oddziale służyli. Czy wypada wspomnieć o nich słowami satyry i czy uchodzi byście przez chwilę  dali wiarę o pożarze i śmierci w kominie? Oceńcie sami. 

 

- Zapali Pan kominiarzu?

- Chętnie i tak po chrześcijańsku zdać by się przydało. Przed wojną paliłem Egipskie Przednie.

- Ech w dobie największego kryzysu najbardziej smakowały Ergo choć stać było tylko na Sokoły.

- Nie miałeś  przydziału?

- A no coś tam miałem… Żal wspominać!

 

07 maja 2022

AKTUALNOŚCI