Po zakończeniu działań zbrojnych, wiele z tych  pojazdów zostało zarekwirowanych bądź  porzuconych na froncie jeszcze podczas trwania konfliktu na skutek ostrzałów, kolizji drogowych,  awarii  technicznych, lub innych przyczyn, dla których walczącym żołnierzom nie opłacało się ich sprowadzać na powrót do swojego kraju.

 

Sprzęt ten oficjalnie nie posiadał już swojej metryki, a ponieważ inwentaryzacja porzuconego mienia wojskowego trwała przez wiele następnych lat, to w zasadzie już można było później  domniemywać o jego niewiadomym pochodzeniu. Świadczy też o tym dokument, którego skan w ramach prowadzonych kwerend został przesłany przez OSP z Królowej Woli do wydziału dokumentacji zbiorów CMP z prośbą o wyjaśnienie znaczenia zapisu w dokumencie w brzmieniu:  „typ wojny europejskiej”. Zapis ten jest dosyć nietypowy i raczej nieformalny, pomimo prawnie wydanego dokumentu urzędowego, który  informuje o  tym co już wcześniej zostało napisane w niniejszym artykule.

 

Pozyskany samochód bezpośrednio z frontu mógł zgodnie z prawem przechodzić na własność zabiegających o niego czy to  jednostek wojskowych, policji, czy też  straży pożarnych, pogotowi ratunkowych i innych instytucji państwowych, które w tym samym czasie na polskich ziemiach odzyskanych były zobowiązane do organizowania i konsolidowania odradzającej się Rzeczypospolitej. Jednocześnie podmioty te, były prawnie  zobligowane do zabezpieczenia pojazdu, przeprowadzenia remontu, a  następnie dalszego jego eksploatowania po uprzednim dopuszczeniu go do ruchu drogowego.  Samochody ciężarowe, które po 1918 roku zinwentaryzowano jako porzucone mienie wojskowe, a które  znalazły się na  m.in. na wyposażeniu polskich straży pożarnych z pewnością musiały przejść gruntowny remont i przebudowę, tak, by dostosować ich  zabudowy do celów pożarniczych. Takie działania wymagały na pewno dużych nakładów finansowych poniesionych zarówno przez strażaków, Główny Związek Straży Pożarnych, jak też i gminy i firmy ubezpieczeniowe.

 

Remonty samochodów strażackich

 

Pod koniec lat 30. XX wieku prasa pożarnicza nadal dużo uwagi poświęcała sprawom motoryzacji straży. Lustracje inspektorów do spraw pożarnictwa dotyczyły prób rozwiązywania narastających  problemów z jakimi musieli zmagać się strażacy  chcący  wyremontować samochód, albo zakupić nowe lub używane motorowe podwozie, a następnie zlecić wykonanie  zabudowy pożarniczej. Zużyty sprzęt z wojskowego demobilu i osób prywatnych nadal był promowany, ale zwracano również uwagę na konieczność fachowego remontu, który nie zawsze był opłacalny dla straży. Kontrowersje w zakresie prowadzonych prac w zakresie mechaniki pojazdowej opierały się o tzw. chałupniczą przedsiębiorczość najczęściej prowadzoną przez warsztaty ślusarskie i stelmachów, którzy niejednokrotnie oprócz napraw mechanicznych mierzyli się z chęcią wykonania zabudowy pożarniczej. Rzemieślnicy ci tak naprawdę nigdy nie byli przygotowani, ani też odpowiednio wyedukowani by sprostać procesom technologicznym i produkcyjnym w tej dziedzinie.Firmy pożarnicze z Warszawy, Lwowa, Katowic i Poznania:  Lilpop Rau i Loewenstein, Liefeld i Schiffne, Strażackie Zakłady Przemysłowe, Składnica Straży Pożarnych, Strażak, Unia Strażacka, Czesława Miarczyński i W. Hempowicz zostały wytypowane jako te najlepsze by zająć się promowaniem zmotoryzowania polskich straży pożarnych. Z korzystanie z usług powyższych firm było również atutem do ubiegania się o subwencje z Głównego Związku Straży Pożarnych. Otrzymanie takich dotacji wiązało się z pewnymi uwarunkowaniami i obowiązkami nałożonych na strażaków. Księga remontowo – konserwacyjna w strażach pożarnych miała być inwentaryzatorem każdego defektu, spisaną przyczyną i sposobów naprawy oraz poniesionych kosztów. Prowadzenie takiego dokumentu miało dawać rozeznanie i uczyć właściwego podejścia w utrzymaniu taboru strażackiego. Chodziło również o podkreślenie roli samego kierowcy. Jego wyszkolenie pod względem techniki i bezpieczeństwa jazdy i nabycia umiejętności oraz wiedzy z zakresu mechaniki pojazdowej. Marzeniem zapewne każdej straży pożarnej było stworzenie własnych warsztatów naprawczych.

 

Kolizje drogowe strażaków

 

Wymagały największego poniesienia kosztów remontowych. Dochodziło do nich najczęściej  z powodu szybkości jaką samochód musiał pokonać w momencie zgłoszenia alarmu o pożarze. Pierwsze automobile strażackie nie posiadały dobrego ogumienia. Kabiny samochodów były otwarte. Nawierzchnia dróg zarówno w miastach jak i na wsiach tj. nierówna, błotnista, kamienna, brukowana różniła się od obecnych. Przy nieostrożnej jeździe i przy ostrych zakrętach kierowcy i pasażerowie byli narażeni na drgania i turbulencje. Strażacy, którzy siedzieli na bocznych ławach pojazdu mogli wypaść z jadącego samochodu. Wtedy jeszcze nie używano pasów bezpieczeństwa.

 

Do kolizji dochodziło również na skutek zderzenia się z innym pojazdem, którego kierowca – strażak, nie zasygnalizował skrętu  czerwoną chorągiewką lub zamontowaną  z przodu samochodu metalową strzałką wskazującą do kierunku jazdy. „ (…) Jadący z wielką szybkością samochód osobowy, którym jechał komendant straży ogniowej w Warszawie p. Prokop uległ katastrofie. Pękła kierownica wskutek czego auto wpadło na słup telegraficzny. Kierowca samochodu Kalinowski oraz sygnalista Strycharski wyszli bez szwanku, natomiast Prokop uległ dotkliwemu potłuczeniu. Prokop jechał do pożaru, który wybuchł w generalnym inspektoriacie sił zbrojnych w Warszawie (…).

 

Powyższy cytat pochodzi z codziennych informacji, które podawane były do prasy minionego wieku. Przypadek mirowskiej straży pożarnej również nie był odosobniony. W 1932 roku jadąc do pożaru domu jednorodzinnego i nie chcąc zderzyć się z taksówką, kierowca wykonał ostry skręt. Samochód stoczył się do rowu przygniatając jednocześnie kilku strażaków, którzy siedzieli po prawej stronie wozu. Strażacy ci z potłuczeniami i ze złamaniami trafili do szpitala.

 

Literatura:

 

[1] Rozporządzenie Ministra Spraw Wojskowych i Spraw Wewnętrznych z dnia 26 lipca 1933 roku w sprawie częściowej zmiany rozporządzenia z dnia 23 marca 1928 roku o obowiązku odstępowania zwierząt pociągowych, wozów pojazdów mechanicznych i rowerów dla celów obrony Państwa (…).

[2] Przegląd Pożarniczy nr 1-12 z 1934, s. 11, 47, 77, 152, 178, 208, 240, 299.  

[3] Strażak Wielkopolski, nr 11 z 1937 r., s.71.

[4] Strażak Pomorski, nr 8-9 z 1938 r., s. 95.

[5] Cytat za: Ilustrowany Kurier Codzienny nr 24 z 24 stycznia 1932 r., s. 11.

[6] Ilustrowany Kurier Codzienny nr 88 z 31 marca 1932 r. s. 11.

[7] Na podstawie kwerend wydziału dokumentacji zbiorów CMP.

 

Opis fotografii 1-2:

 

1. Strona z  dowodu tożsamości pojazdu mechanicznego  samochodu ciężarowego marki Fiat, wydanego przez urząd powiatowy w Rawie Mazowieckiej w 1935 roku.  Przy pozycji „model, typ lub seria” widnieje odręczny zapis: „typ wojny europejskiej”. Właścicielem samochodu była Ochotnicza Straż Pożarna w Królowej Woli (woj. łódzkie). Jednostka straży została założona w 1918 roku. Samochód marki Fiat był jej  pierwszym samochodem, którego miała na wyposażeniu.

 

2. Strażackie warsztaty naprawcze. Mechanicy przy pracy. Wilno 1932 r. (W latach 1922–1939 w granicach II RP). Domena publiczna / Internet / Zasoby Narodowego Archiwum Cyfrowego.

 

PRZEJDŹ DO INNYCH ARTYKUŁÓW

22 stycznia 2022
Zajawka Poż podaje do wiadomości swoim czytelnikom. W 1926 roku na terenie koszar Warszawskiej Straży Ogniowej wybudowano stację benzynową, ponieważ
20 stycznia 2022
Czy wiesz, że … ? Ten polski inżynier i powstaniec styczniowy, którego życiorys bogato opisany jest na wielu stronach internetowych
18 stycznia 2022
  W tej historii nadal jest  wiele pytań niż sensownych odpowiedzi, dlatego też wydarzenie to oparte jest głównie o teorie spiskowe.

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

Typ wojny europejskiej

Transport samochodowy na frontach Wielkiej Wojny, stanowił o  najnowocześniejszym technicznym rodzaju uzbrojenia. Symbolicznie największym w Europie konfliktem zbrojnym rozpoczęto XX wiek  i jednocześnie  na potrzeby wojsk i ofensywy ruszył światowy przemysł motoryzacyjny.

 

Danuta Janakiewicz-Oleksy

Centralne Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach

Artykuł został opublikowany w Przeglądzie Pożarniczym nr 7/19 pt.: Początki strażackiej motoryzacji – pojazdy wojskowe z frontu I wojny światowej na służbie w straży.

Na Historypoż pełna wersja tekstu.

 

Francja, Wielka Brytania,  Niemcy, Stany Zjednoczone i pozostałe państwa biorące udział w działaniach wojennych  dostarczały swoim żołnierzom tysiące samochodów ciężarowych, które przysłużyły się podczas walk i były sprzętem wspomagającym  zaopatrzenie wojskowe. Logistyka transportowa zapewniała m. in. żywność, umundurowanie, broń, amunicję, pocztę, lekarstwa. Miliony walczących ludzi po stronach Ententy i sojuszu  państw  centralnych potrzebowały minimum dziennego zapotrzebowania liczonego w tysiące ton. Kolej żelazna, statki, wozy konne, niewątpliwie  miały wpływ na transport towarów i ludzi, ale tam gdzie sięgał już  ostrzał artyleryjski, tam jedynie było można dotrzeć samochodem na podwoziu ciężarowym m.in. takich producentów jak: Austin Motor Company, Studebaker, Dodge,  Chevrolet, Fiat, Associated Equipment Company Ltd, Daimler-Motoren-Gesellschaft,

 

 

30 listopada 2021

AKTUALNOŚCI

Naczelnik Zawodowej Straży Pożarnej ze Lwowa Kazimierz Ciećkiewicz, później zm. nazw na Cieczkiewicz. Uczestnik wojny polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej, zb. NAC.

Dom straży pożarnej, gdzie odbywa się rozdanie jałmużny w postaci rzeczy i amatorskie przedstawienia w wiosce aleksandrowskiej". (Opis polskiego etnografa Bronisława Piłsudskiego sporządzony w języku rosyjskim). Miasto: Aleksandrowsk Sachaliński, Sachalin. Kraj: Rosja. Domena publiczna: http://pauart.pl/app/artwork?id=BZS_RKPS_2799_k_4_c

Biblioteka Naukowa PAU i PAN w Krakowie. Numer inwentarza: BZS.RKPS.2799.k.4/c.

 

 


 

Copyright 2021. HISTORYPOŻ&MUZEOPOŻ. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

 

Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży