Copyright 2021. HISTORYPOŻ&MUZEOPOŻ. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

 

Działania licznych konfliktów zbrojnych na przestrzeni dwóch minionych epok w tym Wielkiej Wojny oraz wielu epidemii w tym hiszpanki i tyfusu plamistego zdziesiątkowały miliony ludzi w całej Europie i częściowo poza nią. Kobiety zmuszone były przejąć obowiązki mężczyzn stając się fizycznymi robotnicami i społecznicami. „W roku 1899 podczas wybuchu wojny pomiędzy Transvaalem, Oranią i Anglią, wciągnięto wszystkich członków zawodowych straży pożarnych w Pretoryi i Johannesburgu do armii. Powołano także członków ochotniczych straży pożarnych, a służbę pożarną pełnią starcy i kobiety.” [2] 

 

Nie jednej  kobiecie zapewne imponowała  funkcja przyszłego dowodzenia  jaką pełnili mężczyźni. Komendantki bez obawy o jakiekolwiek uprzedzenia i posądzenia od dawna  działały  w harcerstwie, Ligii Kobiet Polskich Pogotowia Wojennego, Ochotniczej Legii Kobiet czy również ochotniczych żeńskich drużynach samarytańsko – pożarniczych (ŻDSP). Ubierając mundur zdobywały przewagę psychologiczną swojej aktywności, kobiecości i pracowitości.  „Ludzie wybiegają z domów i krzyczą gwałtu pali się. (…)Zaczynamy ratować, podjeżdża nasza sikawka „Samarytanka” — pada komenda narzędzia do działania spraw! Puszczamy w ruch i drabiny i sikawkę, bosaki choć ciężkie ale dajemy radę, pocimy się niemiłosiernie, ale trzeba pokazać co umiemy.” [3]  

 

Bez wątpienia w ten sposób walczyły o swoje przywileje, niezależność i samodzielność, tym bardziej też, że  XIX wieczne społeczeństwo nakazów już dawno minęło, a dobroczynna hipokryzja w organizacjach społeczno – kościelnych miłujących czynienie dobra i zachowania spokoju obywatelskiego już nie dodawała jak kiedyś modowego szyku. Kobiety  bezdyskusyjnie uwolniły się od  paryskiego gorsetu. Ich grzeczność, pobożność i wymuszony uśmiech stały się odzwierciedleniem ostentacyjnej kobiecości. 

 

Samarytanki 

 

Organizacje samarytańskie, wolontaryjno – społeczne, skautowskie i inne, powoływane do dobroczynności i niesienia  pierwszej pomocy medycznej stały się genezą dla późniejszych żeńskich drużyn samarytańsko – pożarniczych w Europie i na świecie, o których pisalam już w Przeglądzie Pożarniczym z marca 2018 roku. 

 

W  1877 r., w Ulm firma Magirus, która była wiodącą firmą sprzętu pożarniczego w Niemczech, wydała publikację pt.: „Pożarnictwo we wszystkich jego częściach”. W publikacji tej, domagano się m.in. organizowania przy wszystkich strażach kobiecych służb sanitarnych podległych naczelnikom. „Żeńska straż ogniowa zawiązała się w  miejscowości wirtemberskiej  (sic!)  Flotzingen. Przystąpiło  do niej dotychczas  42 uczestniczek. Wszystkie się wprawiają już do służby ogniowej, która wszakże ogranicza się na podawaniu wody łańcuchem rąk”. [4]   „W Londynie i w innych większych miastach Anglii istnieją przy zawodowych strażach pożarnych osobne oddziały ratunkowe, utworzone z kobiet. Zadaniem tych oddziałów jest ratowanie płci pięknej podczas pożaru w nocy. Każda kobieta-strażak jest umundurowaną i uzbrojoną, Noszą one krótkie wełniane bluzy, spodnie z tego samego materyału, wysokie lakierowane buty, czapki, gurty, toporki i linewki ratunkowe”. [5] 

 

Na długo przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości w naszym społeczeństwie również rodziły się myśli do stworzenia kobiecego ruchu pożarniczego. Prym wiodła Galicja, teren  ówczesnego zaboru austriackiego. Zachęcano kobiety, by organizowały drużyny i były gotowe nieść pomoc sanitarną, higieniczną, medyczną w tym również krzewić w strażach polskich kulturę i oświatę, co tez miało wpływ na rodzenie się wszelkich ruchów niepodległościowych. Inspirowane przez mężczyzn działały regulaminowo ucząc się taktyki pożarnej, dyscypliny i wytrwałości w działaniach społecznych. Największa ich aktywność w Polsce przypada na lata 30. XX w. W tym czasie rola i znaczenie funkcji dowodzenia wzrasta. Ideały i patriotyzm narzucają konkretne zachowania społeczne. 

 

Komendantka Zofia Turska 

 

19 września 1937 roku „(…) wyjechałyśmy na ćwiczenia z rozkazu druhny  komendantki. Zbiórka  o godzinie 6  rano w straży w pełnym umundurowaniu”. [6] 

Zofia Turska młoda i ambitna dziewczyna mieszkanka Wiślicy – osady rolniczo - rzemieślniczej położonej na Kielecczyźnie na lewym brzegu rzeki Nidy, chciała  jak każda kobieta  w jej wieku być pożyteczną społeczeństwu, którego czuła się częścią żyjąc również rytmem jego codziennych wiejskich i  małomiasteczkowych potrzeb. Urodziła się 12 maja 1914 roku, zmarła w Wiślicy 29 września 1986. 

 

Ludność Wiślicy lat 30. XX wieku stanowiła ponad 60% mieszkańców pochodzenia żydowskiego, pozostali deklarowali się zaś katolikami. Wszyscy swoją ciężką pracą niewątpliwie mieli wpływ na rozwój swojej miejscowości i straży ogniowej jako impulsu lepszego życia obywatelskiego po zniszczeniach spowodowanych działaniami Wielkiej Wojny. Wiśliczanie powtarzali z ust do ust utarte już hasło: „Strażak dla wszystkich, wszyscy dla strażaka” . Zofia Turska musiała je wielokrotnie słyszeć. Miała też zapewne okazję przeczytać dwa  artykuły z listopada 1937 roku w czasopiśmie „Życie Strażackie”. W jednym z nich  opisano bowiem zmagania w organizacji i wielokrotnych reorganizacjach Ochotniczej Straży w Wiślicy skąd pochodziła, a w drugim o tym jak jej koleżanka po fachu wspominała swój chrzest w straży ogniowej.

 

Mnie wypadło być prądownikiem — wdrapałam się po drabinie na wierzchołek, a ta drabina... pożal się Boże, sznurkami była powiązana (ale to nie nasza wina, tylko miejscowego gospodarza). Nie było jednak czasu długo się nad tym zastanawiać, bo już komendantka sikawki krzyczy - gotowe — woda naprzód — odpowiadam jej z dachu. Woda idzie z razu pomału, potem już prąd wody równy mocny, którym ja z przejęciem zlewam solidnie cały dach, w gorliwości nawet ogród, ale mój wąż u wylotu pęka, oblewam sobie spodnie, a że moje współtowarzyszki na dole także mocno się spociły, więc wołam woda stój!” [7] 

 

Praca u podstaw motywowała owe dziewczyny, które chciały pokazać co potrafią. Przyszła zaś komendantka - Zofia Turska  brała udział w wykładach, kursach, odczytach. Z nich czerpała potrzebną dla siebie wiedzę z dziedziny kultury, oświaty, polityki i wychowania fizycznego. Wszystko też  kręciło się wokół hasła: „w jedności siła” jako wspólnej organizacji strażackiej i państwowej. Patriotyzm społeczny i rodzinne ambicje miały jeszcze większy wpływ na jej zdolności myślenia i szybką orientację co również było wynikiem zaangażowania się w chórze kościelnym i  kilku stowarzyszeniach działających w regionie w I i II pol. XX w. W latach 50. XX w. co też nie dziwi bo takie były czasy,  należała również do Związku Młodzieży Polskiej. 

 

W domu rodzinnym Turskich najwięcej uwagi pochłaniały  sprawy organizacji i funkcjonowania straży ogniowej. Jej krewny Zygmunt Turski był współzałożycielem i jednym z pierwszych naczelników  organizacji strażackiej działającej w Wiślicy od 1918 roku. Na niwie działalności pożarniczej zdobył szacunek i bezwzględny posłuch podwładnych.  W obecnej chwili  nikt z rodziny Turskich w Wiślicy już nie mieszka. Ostatni Turscy wyjechali z miasta prawdopodobnie na początku lat 90.  

 

Zofia przez cały czas zdobyła podstawy do tego, by pielęgnować tradycje rodzinne. Zapewne z szacunku  i pamięci do Zygmunta Turskiego, który zmarł w 1930 roku, jak również aktywności w straży innych członków rodziny m.in. Edwarda Turskiego,  Zofia na jesieni 1937 roku  podjęła  decyzję wraz z zarządem strażackim i druhem Wincentym Rydlewskim  o założeniu żeńskiej drużyny samarytańsko – pożarniczej działającej przy Ochotniczej Straży Pożarnej Wiślica i pełnieniu w niej funkcji komendantki. Rydlewski, który w marcu 1936 roku utworzył w sąsiednich Gorysławicach II Oddział Straży Wiślickiej miał spore aspiracje zawodowe i zapewne  już znacznie wcześniej wywierał duży wpływ na Turską by ta ukończyła wszystkie wymagane kursy pożarnicze. Wówczas organizatorami kursów wyszkoleniowych I stopnia w Wiślicy  byli druhowie Rydlewski, Miller i Sadowski. W ciągu niespełna dwóch lat przeszkolili oni ponad 70 osób w tym również Zofię Turską. Szkolenie to jednak nie obejmowało zakresem żeńskich drużyn pożarniczych i możliwości pełnienia obowiązków komendantki jednostki, lecz jedynie gwarantowało przynależność do OSP. 

 

Na kurs  I stopnia dla przyszłych członkiń ŻDSP i komendantek,  Turska  pod koniec 1937  roku została oddelegowana przez zarząd OSP Wiślica do Przemyśla. Na kilkudniowym szkoleniu miała zajęcia z higieny, ratownictwa, wychowania fizycznego i obywatelskiego, obrony przeciwgazowej, wyszkolenia formalnego, bojowego i akcji zapobiegawczej w strukturach  ŻDSP. Na przykładzie kursu samarytańsko – pożarniczego I stopnia organizowanego w dniach od 23 maja do 6 czerwca 1937 roku w Ćmielowie wiemy, że instruktorami tychże kursów byli członkowie m.in. Polskiego Czerwonego Krzyża, starsze wyszkoleniem komendantki - referentki ŻDSP oraz instruktorzy pożarnictwa Głównego Związku Straży Pożarnych. Zapewne  podobnie było również w Przemyślu. Niestety na dzień dzisiejszy OSP Wiślica nie posiada żadnych dokumentów i świadectw egzaminacyjnych Zofii Turskiej, która jako druhna komendantka musiała przejść również szkolenie ze strzelania na odległość 50 m. z karabinu małokalibrowego z postawy leżącej bez podpórki. Ówczesne samarytanki musiały oddać łącznie 23 strzały z czego trzy pierwsze mogły być liczone jako próbne. Ćwiczenia wioślarskie,  szermierskie, gimnastyczne, łucznicze i zawody strzelnicze organizowane były najczęściej przez powiatowe okręgi Głównego Związku Straży Pożarnych i cieszyły się dużym uznaniem zarówno u mężczyzn jak i u kobiet działających przy OSP.

 

23 letnia Zofia Turska, kiedy obejmowała stanowisko komendantki, musiała zmierzyć się z bardzo ważnym zadaniem, a mianowicie zorganizowaniem  pierwszej zbiórki, a następnie nauczyć się prowadzić zajęcia z nauczania i utrzymania dyscypliny, poszanowania i organizacji pracy, wykładni zadań i celów istnienia jednostki. Miała ten przywilej i obowiązek by w właściwy sposób przedstawić formę pracy społecznej, rolę, zakres i działania ŻDSP oraz współpracy z OSP Wiślica. Sama również musiała opracować instrukcję swojej drużyny wzorując się na  statutach, regulaminach i instrukcjach wydanych przez Główny Związek Straży Pożarnych. W regionie, w którym udzielała się na rzecz straży obowiązywały  i służyły wówczas radą prawno – administracyjną także czasopisma i publikacje m.in. jak: „Życie Strażackie’, „Gazeta Strażacka”, „Gazeta Samarytanek”, „Kalendarzyk Samarytanki”. Prenumerując powyższe tytuły, mogła czuć się bezpiecznie w koordynowaniu zadań przynależnych do dziewcząt i współpracy z kolegami uwzględniając również zwyczaje i potrzeby społeczne tej miejscowości, w której żyła na co dzień. Walorem dobrej druhny komendantki była bowiem integracja wszystkich służących dziewczyn oraz ich zaufanie. Oddział Zofii Turskiej liczył dwadzieścioro wysportowanych, młodych dziewcząt, do których m.in. należały: Genowefa Kamińska, Zofia Południkiewicz, Leokadia Leśniewska, Edwarda Zwolska, Jadwiga Kaleta, Michalina Piotrowska, Pelagia Trela, Honorata Kaleta, Helena Stoczkiewicz. 31 grudnia 1937 roku  Kielecki Okręg Wojewódzki Związku Straży Pożarnych, Oddział Powiatowy w Pińczowie wydał Pani Zofii Turskiej legitymację członkowską Ochotniczej Straży Pożarnej w Wiślicy. W legitymacji zachował się czytelny zapis mówiący o tym, iż nie tylko jest członkiem OSP, ale przede wszystkim komendantką żeńskiej drużyny pożarniczej, posiada odpowiednie wyszkolenie specjalne i ma prawo do pełnego umundurowania związkowego. 

 

Działania na rzecz straży 

 

Po Zofii Turskiej pozostało kilka fotografii, które zostały opublikowane m.in.  w strażackiej kronice. Ten zapis dokumentalny  jest dziś  bardzo ważny. Pani Zofia występuje w otoczeniu swoich dziewcząt i przy okazji organizowanych występów artystycznych, zabaw i wieczorków zapoznawczych. Misją jej dziewczęcej drużyny było krzewienie kultury i polskiej  tradycji. Wszelkie zaś  występy artystyczne   w ramach prowadzonego kółka teatralnego i koła sportowego miały na celu pozyskanie niezbędnych funduszy na zakup podstawowego sprzętu strażackiego.

 

Jedna z fotografii przykuwa szczególną uwagą i nosi tytuł: „Ćwiczenia i zawody strażackie odbywały się wraz ze strażakami”. Przy tej okazji można domyślić się, iż samarytanki współpracowały z mężczyznami również na poziomie strażackiego wyszkolenia i były traktowane na równi. Ich obecność i działania w żaden sposób nie umniejszały roli córek, żon i matek. Wspólna fotografia z 1937 roku utwierdza w przekonaniu, iż wszyscy tworzyli jedną rodzinę, która pracowała na rzecz swojego lokalnego społeczeństwa. Ćwiczenia i występy odbywały się również m.in. w Pińczowie, Kazimierzy Wielkiej i Koszycach. Wybuch II wojny światowej przerwał na kilka lat działalność straży. 

 

Przypisy:

 

[1] Cytat za: „Zycie Strażackie”, nr 11 z 1937 r., s. 3-4 [w:] Maria Sarnotówna „Mój chrzest samarytański”. 

[2] Cytat za: Przewodnik Pożarniczy nr 2 z 1901 r. s. 1.

[3] Tamże

[4] Cytat za: Kurier Poranny nr 180 z 1881 r. s. 2-3.

[5] Cytat za: Przewodnik Pożarniczy nr 1 z 1900 r. s. 5. 

[6] Ibidem 

[7] Cytat za: Przewodnik Pożarniczy nr 1 z 1900 r. s. 5.

 

Literatura:

 

[1] „Zycie Strażackie”, nr 11 z 1937 r., s. 3-5.

[2] „Zycie Strażackie”, nr 6 z 1937 r., s. 6, 8, 9. 

[3] „Kurier Poranny” nr 180 z 1881 r. s. 2-3 

[4]  „Przewodnik Pożarniczy” nr 1 z 1900 r. s. 5. 

[5]  „Przewodnik Pożarniczy” nr 2 z 1901 r. s. 13.

[6]  K. Pałys red. Kronika OSP Wiślica. Źródło pobrania: https://wislica.org/kronika-strazacka/

 

Autorka tekstu dziękuje Panu Adrianowi (Adkowi) Wieczorkowi z OSP Wiślica za przesłanie fotografii oraz informacji o Pani Zofii Turskiej. 

„(…) Jestem strażaczką i jest mi z tym nawet podobno do twarzy i wcale się nie przejmuję, gdy mi ktoś mówi: bój się Boga dziewczyno i ty w spodniach chodzisz! — a chodzę odpowiadam i robię swoje” [1] .

 

Danuta Janakiewicz-Oleksy

Centralne Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach

Artykuł został opublikowany w Przeglądzie Pożarniczym nr 3/2020

Strażaczka

07 lutego 2022

PRZEJDŹ DO INNYCH ARTYKUŁÓW

20 maja 2022
Świadectwem przeszłości są nasze wspomnienia, fotografie, dokumenty oraz wszystko to, co rozumiemy dziś jako dziedzictwo kultury i architektury. Od kilku
17 maja 2022
„W ubiegłym tygodniu znaleziono na polach mogilskich trupa kobiety. Śledztwo policyjne wykazało, że zabitą była niejaka Leontyna Rattnerowa, zaś mordercą
14 maja 2022
Drodzy Czytelnicy Historypoż, Eksponat Poż w epidemii, to tytuł blogowej wystawy. Jest to pierwsza tego typu prezentacja w wirtualnej rzeczywistości,

Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży


 

O PORTALU

NA SKRÓTY

Platforma edukacji w zakresie ochrony ruchomych zabytków techniki pożarniczej i opieki nad tymi zabytkami.

historia ochrony przeciwpożarowej
historia straży pożarnej
dawny sprzęt techniki pożarniczej