HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

 

Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ
Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży
Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży

historia ochrony przeciwpożarowej
historia straży pożarnej
dawny sprzęt techniki pożarniczej

Platforma edukacji w zakresie ochrony ruchomych zabytków techniki pożarniczej i opieki nad tymi zabytkami.

NA SKRÓTY

O PORTALU

 

 

 

Naczelnik Zawodowej Straży Pożarnej ze Lwowa Kazimierz Ciećkiewicz, później zm. nazw na Cieczkiewicz. Uczestnik wojny polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej, zb. NAC.

 

 

AKTUALNOŚCI

03 kwietnia 2021

Współcześnie: na ulicy biało – czerwonej studnia lamentów.

Wkładasz takie buty, jakie jej podłoże i odchodzisz, a myślisz, że idziesz.

Wracasz tylko na święta ...

W związku z tym, wypełnij swój kwestionariusz – Ziarnisty, byś nie był omylny i nie umarł zapomniany (…).”[1]

 

Danuta Janakiewicz-Oleksy

Centralne Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach

 

Patriotyczno literackie odezwy polskiego ruchu strażackiego impulsem niepodległości 1918

 

O tę niepodległą i wolną walczyli ci wszyscy, dla których macierz była kierunkowskazem drogi, na której stawiali pierwsze kroki ucząc się języka, kultury obyczajów, tradycji, kształtując tym samym własną tożsamość społeczną i narodową. Budowali własną historię przynależności do ziarnistego podłoża ziemi, kraju którego uważali za swój. Ziarniści obywatele wychowywani byli w duchu myśli przewodnich trzech epok: romantyzmu, pozytywizmu i „Młodej Polski”. We fragmentach tych trzech dziejowych ram czasowych, zaczął organizować się i mieć wpływ na swoją przyszłość, polski ruch strażacki, zdobywając silne społeczne uznanie.

 

 

Strażackie Odezwy

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

03 czerwca 2023
Tytuł niniejszego artykułu nawiązuje do powojennej strażackiej motoryzacji. Będzie także odpowiedzią na pytania : skąd, jak, dlaczego i czy aby
25 maja 2023
Projekt wzorcowej remizy ochotniczej straży pożarnej architekta modernizmu  Antoniego Dygata (1886-1949).  Ryciny pochodzą z publikacji „Album Strażnic” wydanej w 1932
25 maja 2023
Akwarela w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie pt. Dziewiątka kier - Pożar katedry w Reims, autorstwa rysownika Czesława Tańskiego (1862-1942).

PRZEJDŹ DO INNYCH ARTYKUŁÓW

 

 

 

  1. Patetyczne, altruistyczne i naiwne przełomu dwóch wieków - „texere" [2]

 

Z założenia musiały takowe być i bynajmniej nie były pisane pod wpływem natchnienia i braku talentu, ale z pełną rozwagą i odpowiedzialnością. Cechowała je prostota i swoboda zapamiętywania nawet przez tych ludzi, którzy nie potrafili czytać i pisać. Ich wrażliwość i poczucie solidarności, miało na uwadze trud ich ciężkiej pracy i zaangażowanie w poszukiwaniu nawet w krótkich frazach prozy i poezji symbolicznych skojarzeń i reakcji na sytuacje społeczne i polityczne okresu zaborów. Wyuczone postawy uczyły pożądanej refleksji i skutecznego języka literacko propagandowego, stanowiąc ideowy osąd poznawczy. Powtarzalne schematy były spójne, usystematyzowane, logiczne i obrazowe.

 

Polska literatura i poezja okresu zaborów kształtowała się pod wpływem pozytywistycznych nauk opartych o zasady psychologii i socjologii. Psychologia w twórczości poetyckiej tłumaczyła wszelkie osobliwości ludzkiej wyobraźni opartej o myślenie mityczne. Socjologia zaś wyjaśniała różnorodności zjawisk kultury i obyczajów danej rasy, środowiska i doby dziejowej.[3] Tak więc historia polskiego literaturoznawstwa okresu zaborów stała się częścią składową historii jej narodu, pamiętającego Mickiewicza, Norwida i „Króla Ducha”[4], którzy w doskonały sposób zapoczątkowali budowę komunikatu społecznego ukierunkowanego na istniejącą wówczas rzeczywistość. Z chwilą odejścia ostatnich romantyków ich komunikaty pozostawały nadal zrozumiałe. Okres „Młodej Polski”, stał się jeszcze mocniejszym spoiwem dla stworzenia w twórczości tzw. techniki synestezyjnej łączącej wrażliwości poznawcze słuchu i wzroku. Przyjaźń młodopolskich pisarzy i poetów z muzykami, twórczo spajała i dawała jedność literackim utworom. W ten sposób rodziły się pieśni na dzisiaj.

 

  1. „Pieśń na dzisiaj” na łamach Przeglądu Pożarniczego”

[sic!] Na nic się nie oglądać,
Nie świecić — ale pałać,

Nie błagać — ale żądać,
Nie mamić — ale działać.

Odzienie zewlec sutsze, Robotne suknie wzuć,
Choć dni do pracy krótsze,
Nam myśleć wciąż o jutrze!
I kuć, i kuć, i kuć”![5]

Cechą charakterystyczną powyższego tekstu poetyckiego jest jego rytmika i tryb rozkazujący. Wiersz przybrał formę żołnierskiej odezwy oraz zdecydowanego i silnego apelu demonstracyjnego adresowanego nie do pojedynczego odbiorcy lecz do zbiorowości, zorganizowanej grupy. Był zapewne godnym uwagi, dla tych czytających, którzy zapragnęli włożyć mundur i realizować posłusznie wytyczone cele. „Nie błagać — ale żądać, Nie mamić — ale działać”. Nikt inny nie wykonałby tego polecenia lepiej niż oni sami, którym dano impuls by ich Ojczyzna odzyskała wolność i niezależność. Tekst był pozytywistyczną lub neopozytywistyczną[6] odezwą patriotyczną, którą zaakceptowali polscy strażacy.

 

Po raz pierwszy słowa ‘Pieśni na dzisiaj” J. Kościelskiego na łamach Przeglądu Pożarniczego zostały wydrukowane w 1913 r., w artykule Bolesława Chomicza. Ten niekwestionowany autorytet i patron polskiego ruchu pożarniczego, zapewne zainspirował się motywowaniem i mobilizowaniem polskiej młodzieży, na której to również miała spoczywać odpowiedzialność za losy Ojczyzny. W 1913 r., w Miesięczniku Młodzieży lskiej ‘Brzask”, pod słowami „Pieśni na dzisiaj”, został opublikowany tekst nawołujący polską młodzież do stawienia czoła, by ta w odpowiednim momencie urosła w siłę ducha i broniła Ojczyzny, bowiem potrzebą jest „(…) dać Ojczyźnie w usługi i ciało jędrne i silne (…)”[7] Bolesław Chomicz cytując słowa „Pieśni na dzisiaj” zapewne miał na uwadze, to iż polskie straże pożarne są jak młodzież, której należy wyznaczyć kierunek edukacji, ponieważ należy pamiętać, iż stowarzyszenia ogniowe były wówczas w organizacji. Były to lata 50. / 60. / i 70. XIX w., kiedy podejmowano po raz pierwszy próby opracowania statutów i regulaminów. czątek XX w., był kontynuatorem procesu organizacyjno – prawnego.

 

Po raz drugi słowa J. Kościelskiego, opublikowano na łamach Przeglądu Pożarniczego w 1917 r., przy okazji relacji wydarzeń z „I Ogólnokrajowego Zjazdu Straży Ogniowych Królestwa Polskiego”, trwającego od 8 do 10 września 1916 r. w Warszawie. Zjazd ten zrzeszył w jednym miejscu ponad 900 delegatów, którym przyświecała idea pracy u podstaw, pracy realnej z nieukrywaną do tej pory samokrytyką.[8] W bardzo trudnych warunkach zorganizowano ten pierwszy zjazd. Trwająca I wojna światowa i jej zniszczenia gospodarcze, polityczne i również społeczno – komunikacyjne jeszcze bardziej utrudniały w zrzeszeniu w jednym miejscu, aż tak wielu członków polskich straży. Tym bardziej, że władze okupacyjne w Królestwie Polskim liczyły spore kordony wojskowe i podporządkowały sobie ludność cywilną, utrudniając im podróżowanie i komunikowanie się między miastami.

 

  1. „W. W. W. W. ”, odezwą lwowskiego zjazdu strażackiego

 

Należy podkreślić, iż zjazdy strażackie budziły duży niepokój u zaborców, którzy obawiali się, że przy okazji walki z pożarami, strażacy będą nawoływać do walk o niepodległość. Przerażała ich zapewne liczebność uczestniczenia i demonstrowania własnej przynależności do symboli: sztandaru, odznak, medali, pamiątkowych i żetonów, a także planowanych zgrupowań, kursów, świętowania jubileuszy. Wizję niepodległego państwa wyczuwało się również w sposób pośredni w hasłach zjazdowych i w dążeniu do pełnej autonomii związkowej w ramach ochrony przeciwpożarowej uregulowanej przepisami prawa.

 

We Lwowie w dniach 31 października i 1 listopada 1875 r. odbył się I Krajowy Zjazd Strażacki. Na zjeździe ogółem reprezentowanych było 57 Towarzystw Ochotniczych Straży Pożarnych, (306 delegatów). W drugim dniu obrad zjazdu rozdano pamiątkowe medale. Na awersie widniał napis: „Pamiątka I. Zjazdu Strażackiego we Lwowie dnia 31/10 i 1/11 1875". Na rewersie: godło związkowe oraz litery „W. W. W. W. ”, czyli: „Wierny, Walny, Wolny, Wasz" oraz napis: „Krajowy Związek Ochotniczych Straży Pożarnych w Galicyi i Lodomeryi z W. Ks. Krakowskiem".[9]

 

Odezwa strażacka brzmiała:

„… Pozostajemy wierni naszemu hasłu: „Wierny, Walny, Wolny, Wasz:

Wierni w służbie dla współobywateli i Ojczyźnie.

Walni w boju z żywiołem niszczącym i wszelkimi zapędami dla Ojczyzny szkodliwymi,

Wolni od sobkostwa, zdrady i nieufności,

Wasi, bo Wam współobywatele oddani i Tobie święta, droga, nasza Ojczyzno…”![10]

 

Odezwa W.W.W.W., pochodzi z wiersza Jana Kasprowicza z 1872 r.[11]:

 

 

 

[sic!] „Dalej, bracia, do ordynku! dalej!
Ze stu wieżyc brzmi pożarny dzwon!
Naokoło świat się, widać, pali,
Jęk i rozpacz płynie z bratnich stron !
Ponad ziemią, tam ku wyżom nieba
Łuną bije potok krwawych łez:
Walnej dłoni do ratunku trzeba,
Walni, spieszmy, kłaść nieszczęściu kres...
A kto chciałby nałożyć nam pęta,
Kto by stanął w poprzek naszych dróg,
Moc toporów naszych popamięta
Ten zuchwały, ten niegodny wróg...
Zczezłeś, bracie, gdy w więzach masz ducha,
Gdy w kajdany skutą rękę masz :
Wolny strażak tylko wówczas słucha,
Gdy mu twardą trzeba spełniać straż...
Niech nas kręgiem śmiertelnym otoczy
Ten płomieni szalejący wąż:
Mimo dymu, co nam wyżre oczy,
Nie ustąpim, wierni sobie wciąż —
 
Wierni hasłu, że kto życie swoje
Raz już w służbę świętej sprawy dał,
Poprzez trudy ten pójdzie i znoje,
Poprzez gruzów i poległych wał.
Wasi zawsze wam składamy dusze,
Nasze serca i rąk naszych moc,
Gdy w pożaru strasznej zawierusze
W dzień nieszczęścia przemienia się noc.
Niechaj świat się samolubstwem plami,
Samolubni myśmy tylko w tem:
Aby czujną mieć pieczę nad wami,
Gdy wy błogim spoczywacie snem.
Po rozłogach, po przestworach leje
Groźne dźwięki wielki dziejów dzwon,
Powstające obwieszcza nadzieje,
Śmierć niewoli i podłości skon.
Strasznej walki godziny wybiły —
Do tej walki hej! jak jeden mąż
Z wami razem, ile starczą siły,
Walni, Wolni, Wierni, Wasi wciąż” !

 

Polski ruch strażacki organizował się oddolnie w bardzo szybkim tempie dając śmiałość do coraz większej aktywności społecznej i wyrażania opinii. Strażacy, jako społeczność zorganizowana i zbiorowa byli niewątpliwie patriotami, ale ten patriotyzm, którego pojmowania uczyli się w okresie zaborów nie był skrajnie fanatyczny czy na wskroś martyrologiczny. Żadna z odezw strażackich tamtego okresu nie miała charakteru wzywania do umierania, umartwiania się i ponoszenia ofiar za wszelką cenę. W strażach pożarnych było miejsce i na robotę patriotyczną i obywatelską. Strażak patriota to ten, który już sam w sobie wstępował w szeregi ruchu strażackiego i bronił ojczyzny przed pożarami.[12] W sposób rozsądny i ostrożny dopuszczali asymilację narodową i kulturową, a jednocześnie nie zaprzedali się. W bardzo prosty, systematyczny i skuteczny sposób realizowali swoje podstawowe hasło odezwy, które po dzień dzisiejszy brzmi: „ w jedności siła”. Zdanie to, pozostało gwarantem silnej pozycji społecznej i co za tym idzie zaufania społecznego będącego łącznikiem pomiędzy prostym środowiskiem, z którego wyszli, a grupą zawodową z obowiązkami, powinnościami i manierami również.

„w Jedności siła – hasło to wyryliśmy na wieczne czasy na sztandarze Związku Floriańskiego i pod godłem tem odwołujemy się do wszystkich komu nie są obce potrzeby kulturalne kraju o pomoc i poparcie usiłowań i dążeń naszych.”[13]

 

  1. Interpretacja i nadinterpretacja komunikatu strażackiego na podstawie wiersza L. Szyllera [14] pt. „Maj”. - pieśń życia o maju i wiośnie[15]:

[sic!] „Ocieplił się maj, ożywił się gaj

I listek i kwiatek już rośnie

Z nieba słonko nam woła:

Rozpogódźcie swe czoła

Pieśń nucie o maju i wiośnie

Ożywił się maj, rozśpiewał się gaj

Kiść nowa zielona na sośnie

Stańmy w koło strażacy

Zaśpiewajmy jak ptacy

Pieśń życia o maju i wiośnie

(…)

Na pracę, na znój zaciekły śpiesz bój

Głos trąbki, jęk braci cię woła

Pod twym ostrym toporem

Pod wężowanie naporem

Łby smocze niech padną dookoła

Dopomógł nam Bóg, sromotnie legł wróg

Drnie trąbka fanfarę zwycięstwa

A do sklepień niebiosów

Zgodnie bije chór głosów:

Cześć bojcom ofiary i męstwa! (…)”

 

Pierwsze strofy powyższego wiersza, posiadają łagodną i sielankową kompozycję. Panuje w nim nastrój spokoju, radości i optymizmu. Autor pisze do strażaków i opowiada im o przyrodzie, która budzi się do życia. Tonacja drugiej części utworu jest już znacznie dynamiczniejsza, surowsza, rozkazująca i mająca za zadanie podporządkować i zdyscyplinować. Użyte słowa typu „trąbka”, „topór”, „wężowanie” podkreślają zawód strażaka i jego gotowość do akcji zapewne związanej z gaszeniem ognia. Dla współczesnego odbiorcy tekst ten, wydaja się dziś pozbawiony głębszego sensu i znaczenia, a także śmieszny, groteskowy, naiwny niczym malarstwo „Art brut”[16] – prymitywne, nieopracowane, nieprzemyślane i nieprofesjonalne. Odnosi się to również do utworzonych neologizmów takich jak: „wężowanie”, „drnie, wł. dmie, jako dąć, dmuchać”, „bojcom”. Dzisiaj ten tekst nie budzi żadnej kontrowersji i prawdopodobnie zinterpretowany zostałby w sposób dosłowny tzn.: w maju, wiosną przyroda budzi się do życia. Strażacy w tym czasie powinni być uważni i w razie zagrożenia pożarowego gotowi nieść pomoc, ponieważ taki jest ich zawód. Komunikat prozaiczny i prosty, ale czy pomimo tego, można pokusić się o jego nadinterpretację? Czy ostanie wersy utworu nawołują do posłuszeństwa i obowiązku stawienia się, nie tylko w ramach zadanej pracy? Wyrwane z kontekstu pojedyncze zdania takie jak: „sromotnie legł wróg”, „(…) zaciekły śpiesz bój, głos trąbki, jęk braci cię woła”, „cześć bojcom ofiary i męstwa”! („bojcom” w rozm.tut. bohaterom), może dać do myślenia. Mamy prawo do interpretowania i nadinterpretacji. Komunikat wierszowy z błędami językowymi, często literówkami, pisany z naiwną prostotą, mógł stać się odezwą wzywającą do czegoś znacznie większego, podniosłego i patriotycznego, nawet w przypadku jej nieuzasadnionej nadinterpretacji. Leopold Szyller[17] z wykształcenia był pedagogiem i literatem i nie można posądzić go o grafomańskie teksty, które owszem mogły być przekorne. Zachodzi prawdopodobieństwo, że w tekście tym i podobnych do niego, mogła wkraść się pozorna niefrasobliwość. Teksty były publikowane na łamach czasopism pożarniczych i głównymi ich adresatami byli strażacy, którzy w pierwszej kolejności musieli zaangażowani być we własne zadania, do których należała przede wszystkim obrona kraju przed pożarami. W żadnym tekście strażackiej poetyki nie odnajdziemy takich stwierdzeń, które nakazywały by wprost zastąpić prądownicę na broń palną. Wiersz Szyllera pt.: „Maj”. - pieśń życia o maju i wiośnie, został opublikowany w Strażaku w 1902 r.

 

 

  1. „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”

 

Etymologia tego związku frazeologicznego, (frazy zdaniowej), pochodzi z francuskiej powieści Aleksandra Dumas (ojca), pt. „Trzej muszkieterowie”[18] Ponieważ zdanie to jest zawołaniem o ponoszenie współodpowiedzialności za swoje czyny, odezwą literacką nawołującą do solidaryzmu, jako kierunku społeczno – politycznego końca XIX w., to nic dziwnego, iż straże pożarne przełomu XIX i XX w całej Europie zawłaszczyły sobie to zdanie, uznając je, jako swoje hasło przewodnie.

 

Jako utarte powiedzenie publikowane było m. in. w polskiej prasie pożarniczej: Przeglądzie Pożarniczym, Strażaku, Przyjacielu Straży, ale przede wszystkim w Przewodniku Pożarniczym [19], gdzie stało się firmówką okładki prawie wszystkich wydań czasopisma. Na pierwszej stronie w górnej części widniał napis: Przewodnik Pożarniczy / w dolnej części z wielkich liter: Związek / w otoku obu napisów widniał rysunek w kształcie koła z liści lauru i dębu, w wewnątrz