Copyright 2022. HISTORYPOŻ&MUZEOPOŻ. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

 

Redakcja Historypoż poszukuje informacji na temat zakładowej straży pożarnej nieistniejącej już Elektrowni I w Jaworznie na Górnym Śląsku.

Oskarżony

 

Dokument wizualny przedstawia członków ochotniczej straży pożarnej w pełnym reprezentacyjnym umundurowaniu. Jak zauważamy jest to zdjęcie czarno – białe, które zostało wykonane w plenerze. Drewniana wspinalnia w tle jak i też pożarnicze narzędzia, fragment widocznego taboru i wzór umundurowania klasyfikują tę fotografię do haseł kluczowych: ochrona przeciwpożarowa, straż pożarna. Gołym okiem zauważamy również, że prezentowany obraz jest zdjęciem grupowym, co nasuwa myśl, że w przeszłości sfotografowani mężczyźni byli zorganizowanym oddziałem posiadający zaplecze, sprzęt i regulacje prawne w zakresie prowadzonej ochrony przed pożarami. W prawym dolnym rogu widnieje sporządzony białym flamastrem odręczny zapis o brzmieniu : Peiswitz 10.V.1906. Wzór umundurowania i data pozwalają nam jednoznacznie stwierdzić, że krajem pochodzenia tego dokumentu wizualnego jest Cesarstwo Niemieckie. Dla udokumentowania regionu przyjmujemy miejscowość o nazwie Peiswitz.

 

Encyklopedia internetowa podaje: Pyskowice (niem. Peiswitz) – wieś w Polsce położona w województwie dolnośląskim, w powiecie złotoryjskim w gminie Złotoryja.

 

Proces

 

Prokurator:

- Zgłaszam formalny wniosek by w opisie karty ewidencyjnej i naukowej tego obiektu nie umieszczać szczegółowej informacji co do regionu tj. Dolny Śląsk. Prokuratura ma podstawy by twierdzić, że zapis ten powinien brzmieć: Cesarstwo Niemieckie – kraj, Śląsk – region.

 

Sędzia:

- Na jakiej podstawie prokuratura wnioskuje?

 

Prokurator:

- Wysoki Sądzie, obrońca w tym procesie będzie przekonywał sąd i ławę przysięgłych, że odręczny zapis miejscowości na fotografii tj. Peiswitz jest wynikiem błędu ortograficznego i że w całej tej sprawie chodzi o miejscowość zwaną niegdyś Preiswitz. Różnica w jednej literze zmienia diametralnie pochodzenie regionalne dokumentu wizualnego w zbiorach muzeum. Encyklopedia internetowa podaje: niem. Preiswitz, obecnie Przyszowice – wieś sołecka w Polsce położona w województwie śląskim w powiecie gliwickim w gminie Gierałtowice. Prokuratura obawia się, że obrońca na korzyść oskarżonego będzie wnioskował by w karcie ewidencyjnej i naukowej umieścić zapis: Cesarstwo Niemieckie – kraj, Górny Śląsk – region. Wobec braku dowodów prokuratura stoi na stanowisku, że prawidłowo będzie jak dokumentalista muzealny dokona w karcie obiektu ogólnego zapisu tj. Cesarstwo Niemieckie – kraj, Śląsk – region. Zapis ten niech pozostanie do czasu, aż potwierdzą lub zaprzeczą to badania naukowe, o które to prokuratura również wnioskuje.

 

Sędzia:

- Jakie dowody w tej sprawie ma obrońca?

 

Obrońca:

- Wysoki Sądzie! 5 grudnia 1985 roku, dokument w postaci oskarżonego dziś zdjęcia przekazała do tutejszego muzeum pożarnictwa ochotnicza straż pożarna z Przyszowic. Prokuratura ma rację twierdząc, że obrona stoi na stanowisku sądząc, że doszło tutaj do niepoprawnego i zapewne niezamierzonego zapisu. Autor mógł być osobą nie w pełni wyedukowaną. Pamiętajmy, że był to rok 1905 i nie wszyscy obywatele mieli wówczas dostęp do nauki i wiedzy jak w obecnych czasach.

 

Prokurator:

- Sprzeciw! Na jakiej podstawie obrona twierdzi, że autor zapisu widniejącego w rogu dokumentu wizualnego dokonał go w 1905 roku? Zapis mógł pojawić się dużo później.

 

Obrońca:

- Nie zmienia to faktu, że mógł być osobą niewyedukowaną. Podpisując kierował się dobrymi intencjami, chcąc też udokumentować jego pochodzenie.

 

Prokurator:

- A no właśnie! Obrona sama przyznaje cytując „Podpisując kierował się dobrymi intencjami, chcąc też udokumentować jego pochodzenie”. Może zatem był osobą w pełni świadomą i wykształconą i chodziło mu by w przyszłości ten dokument historyczny kojarzył się z miejscem Pyskowice (niem. Peiswitz) – wieś w Polsce położona w województwie dolnośląskim, w powiecie złotoryjskim w gminie Złotoryja.

 

Obrońca:

- Bzdura! Nie miałoby to żadnego sensu! Fotografia postawiona dziś w stan oskarżenia do 5 grudnia 1985 roku była własnością OSP z Przyszowic. Logicznie jest sądzić, że posiadając tak stare zdjęcie jest ono ich spuścizną. Nie można odbierać im praw do spisania ich własnej historii.

 

Prokurator:

- Obrona na potwierdzenie swojej tezy nie ma dowodów. Prokuratura nie kwestionuje dawnej własności i nie chce odbierać OSP z Przyszowic praw do spisania swojej historii. Prokuratura twierdzi, że w całej tej sprawie powinny liczyć się suche fakty, a nie domniemania. Prokuratura rozumie sprzeczność jaka zaistniała. Dlaczego obrona nie bierze pod uwagi faktu, że OSP z Przyszowic przez wiele lat mogła być w posiadaniu fotografii nie ze swojej jednostki, a w czasach nam współczesnych przekazać ją do muzeum myśląc, że jest to ich fotografia? Wzór mundurów członków straży pożarnej na oskarżonym zdjęciu jest przecież taki sam jak niegdyś obowiązywał w całym Cesarstwie Niemieckim w tym również i na Śląsku.

 

Obrońca:

- Prokuratura również nie ma żadnych dowodów na swoje twierdzenia. Dzisiaj może i byłoby to całkiem prawdopodobne posiadać i kolekcjonować dokumenty o podobnym znaczeniu, ponieważ dysponujemy odpowiednią wiedzą i sprzętem. Rozumiemy proces edukacji kulturowej i utożsamiamy się z szeroko pojętym dziedzictwem kultury materialnej i niematerialnej. Dawniej raczej nie byłoby to do pomyślenia. Wykonanie takich fotografii było bardzo kosztowne, a ich posiadanie luksusem. W późniejszym okresie, jak to prokuratura zechciała określić w czasach bardziej nam współczesnych przechowywanie takich dokumentów wynikało raczej ze sentymentu niż z czerpania ewentualnych korzyści. Obrona jest skłonna w tej sprawie pójść na kompromis i wnosi o zapis: Cesarstwo Niemieckie – kraj, Górny Śląsk – prawdopodobny lub przypuszczalny region.

 

Prokurator:

- Sprzeciw! Obrona usiłuje manipulować przymiotnikiem i synonimem dla tego przymiotnika zmuszając by Wysoki Sąd i ława przysięgłych uznali prawdopodobną rzecz za prawdziwą lub możliwą do zaistnienia! Tym czasem Rozporządzenie Ministra Kultury z dnia 30 sierpnia 2004 r. w sprawie zakresu, form i sposobu ewidencjonowania zabytków w muzeach określa wyraźnie patrz § 3.pkt. 1. (…) „ W razie braku danych identyfikacyjnych wpisuje się w odpowiedniej rubryce księgi wyraz nieznane".

 

Obrońca:

- Prokuratura dokonuje nadinterpretacji. Użycie w karcie obiektu określeń typu prawdopodobnie, przypuszczalnie pozwala nam wątpić i poszukiwać. Pozwala na rozważne i ostrożne podejście do opisu. Obrona jak i prokuratura są zgodni co do przeprowadzenia dalszych badań w tej sprawie.

 

Prokurator:

- Obrona zapomina kim jest dokumentalista muzealny, a kim pracownik naukowy pracujący w muzeum i podpisujący prace swoim nazwiskiem. W opracowaniu karty eksponatu ( w jej rozszerzeniu) jest wystarczająco wiele pól do wpisu zarówno pod względem dokumentacji ewidencyjnej i naukowej.

 

Sędzia (bardzo stary sędzia):

- O porządek apeluję, o porządek!

 

Prokurator i obrońca zapewne w tej chwili zastanawiają się, co na ten temat myśli ława przysięgłych?

 

SPRAWDŹ INNE ARTYKUŁY

28 stycznia 2023
To trzeci post blogowy z cyklu  true crime, który treścią nawiązuje do zajawek: „Strażak morduje wystrzałem z rewolweru” i „Strażak
26 stycznia 2023
Na archiwalnej fotografii - żołnierze z reprezentacyjnego pododdziału  kawalerii WP obsługujący pompę strażacką podczas ćwiczeń z ochrony przeciwpożarowej. Autor dokumentu:
24 stycznia 2023
— Wzywamy wszystkich do zabezpieczenia przed pożarami obiektów gospodarczych, a zapomnieliśmy o swojej strażnicy.  Rysunek humorystyczny aut. B. Wichrowskiego opublikowany

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ