HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ

 

Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży

HISTORYPOŻ & MUZEOPOŻ
Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży
Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży

historia ochrony przeciwpożarowej
historia straży pożarnej
dawny sprzęt techniki pożarniczej

Platforma edukacji w zakresie ochrony ruchomych zabytków techniki pożarniczej i opieki nad tymi zabytkami.

NA SKRÓTY

O PORTALU

Budynek Wojewódzkiej Szkoły Pożarniczej w  Nysie. Fotografia w zb. CMP
12 czerwca 2026

O dacie powstania straży pożarnej, prawdzie historycznej i granicach definicji

arrow left
arrow right

PRZEJDŹ DO INNYCH ARTYKUŁÓW

Niniejszy tekst powstał jako efekt interesującej i momentami bardzo żywej dyskusji, jaka wywiązała się pod jednym z wpisów opublikowanych w mediach społecznościowych bloga Historypoż. Początkowo rozmowa dotyczyła pozornej rozbieżności źródeł odnoszących się do daty powstania jednej z ochotniczych straży pożarnych. Z czasem jednak przerodziła się w znacznie szerszą debatę dotyczącą metodologii badań historycznych, znaczenia tradycji strażackiej oraz samego pojęcia prawdy historycznej.

 

Danuta Janakiewicz-Oleksy

Centralne Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach

 

Przyznam, że była to dla mnie dyskusja niezwykle inspirująca, Pokazała, jak różnie można patrzeć na te same źródła oraz jak odmienne mogą być sposoby rozumienia historii. Jako muzealniczka od lat obcuję zarówno z dokumentami archiwalnymi z historii ochrony przeciwpożarowej i straży, jak i pamięcią instytucjonalną współczesnego środowiska strażackiego. Wiem, że między tymi dwoma światami nie zawsze istnieje pełna zgodność. Dokumenty opowiadają jedną historię, ludzie pamiętają drugą, a tradycja potrafi nadać wydarzeniom znaczenia, których nie znajdziemy w urzędowych aktach. Właśnie dlatego uważam, że pytanie o datę powstania straży pożarnej jest znacznie bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać.

 

Czy straż powstaje w jednej chwili?

 

Sądzę, że jedną z największych trudności w badaniach nad historią strażactwa jest pokusa poszukiwania jednej, bezdyskusyjnej daty założenia jednostki. Tymczasem źródła bardzo często pokazują nam proces, a nie pojedyncze wydarzenie. Najpierw pojawiała się inicjatywa mieszkańców. Następnie odbywały się zebrania organizacyjne. Tworzony był statut. Wybierane były władze. Prowadzona była korespondencja z administracją. Kompletowany był sprzęt. Organizowane były ćwiczenia. Wreszcie następowało uroczyste otwarcie działalności. Który z tych momentów należy uznać za początek istnienia straży? Nie jest to pytanie łatwe. W toku wspomnianej dyskusji pojawiło się stanowisko, zgodnie z którym za najważniejszą należy uznać datę uroczystej inauguracji działalności, ponieważ właśnie ten dzień sami strażacy traktowali jako symboliczne narodziny swojej organizacji. Rozumiem ten punkt widzenia. Rozumiem również ogromne znaczenie tradycji, pamięci zbiorowej oraz emocjonalnego związku druhów z określonym wydarzeniem. Jednocześnie sądzę, że badacze tej historii nie mogą ograniczać się wyłącznie do odtwarzania pamięci instytucjonalnej.

 

Pamięć a historia

 

Uważam, że jednym z podstawowych zadań historyka jest odróżnianie tego, jak przeszłość była zapamiętana, od tego, jak przebiegała. Nie oznacza to oczywiście, że pamięć jest mniej ważna od dokumentów. Wręcz przeciwnie. Pamięć stanowi niezwykle cenne źródło wiedzy o tym, jak dana społeczność postrzega samą siebie. Pokazuje, które wydarzenia uznaje za najważniejsze, które osoby otacza szczególnym szacunkiem i jakie znaczenia przypisuje własnej historii. Nie jest jednak tym samym co krytyka źródeł. Jeżeli strażacy przez dziesięciolecia obchodzili rocznicę określonego wydarzenia, jest to bez wątpienia ważny fakt historyczny. Nie oznacza jednak automatycznie, że właśnie ta data musi zostać uznana przez badacza za moment formalnego powstania organizacji. Są to dwa różne zagadnienia.

 

Definicje – przeszkoda czy narzędzie?

 

W trakcie dyskusji wielokrotnie pojawiał się argument, że definicje mogą ograniczać poznanie historyczne. Przyznam, że częściowo się z tym zgadzam. Każdy historyk zna sytuacje, w których rzeczywistość okazuje się bardziej skomplikowana od przyjętych schematów. Źródła niejednokrotnie wymykają się prostym klasyfikacjom. Historia bardzo rzadko bywa czarno-biała. Jednak nie podzielam poglądu, że definicje same w sobie stanowią zagrożenie dla prawdy. Uważam raczej, że są one narzędziem porządkującym nasze myślenie. Nie zastępują rzeczywistości, ale pomagają ją opisywać. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy badacz zaczyna traktować definicje jak dogmaty i ignoruje źródła, które nie mieszczą się w przyjętym modelu. To jednak nie jest wada definicji. To wada sposobu ich stosowania.

 

Moje stanowisko

 

Po tej długiej dyskusji nie zmieniłam swojego stanowiska. Nadal uważam, że w badaniach nad historią organizacji społecznych należy poszukiwać możliwie obiektywnych, weryfikowalnych i porównywalnych kryteriów datowania. Nie dlatego, że dokument jest ważniejszy od człowieka. Nie dlatego, że statut jest ważniejszy od strażaków. Ale dlatego, że historyk musi dysponować punktem odniesienia, który pozwoli analizować różne przypadki według podobnych zasad. Jednocześnie dostrzegam i szanuję znaczenie tradycji strażackiej. Rozumiem, dlaczego wiele jednostek za swój dzień narodzin uznaje moment uroczystego otwarcia działalności. Jest to część ich tożsamości i dziedzictwa. Nie widzę jednak sprzeczności między jednym a drugim. Można przecież jednocześnie badać formalny proces powstawania organizacji oraz pamiętać o wydarzeniach, które jej członkowie uznawali za najważniejsze. Sądzę, że największą wartością całej tej dyskusji nie było ustalenie jednej odpowiedzi, która zadowoliłaby wszystkich uczestników sporu. Jej wartością było pokazanie, jak różnie można interpretować te same źródła oraz jak odmienne mogą być punkty widzenia badaczy zajmujących się historią strażactwa. Jednocześnie, po wysłuchaniu wszystkich argumentów i analizie przywołanych przykładów, pozostaję przy swoim stanowisku. Uważam, że za datę założenia ochotniczej straży pożarnej należy uznawać moment uchwalenia lub zatwierdzenia jej statutu, bądź innego równorzędnego aktu założycielskiego lub legalizacyjnego, który w danych realiach prawnych konstytuował organizację jako formalnie istniejący podmiot. Natomiast wszystkie wcześniejsze działania należy traktować jako proces organizacyjny prowadzący do powstania jednostki. Nie oznacza to oczywiście, że pierwsze zebrania, inicjatywy społeczne, wybór przyszłych władz, kompletowanie członków czy gromadzenie sprzętu są mniej ważne. Wręcz przeciwnie - bez tych działań żadna straż nie mogłaby powstać. Są one nieodłączną częścią jej historii i często stanowią fascynujące świadectwo zaangażowania lokalnej społeczności. Jednak z punktu widzenia metodologii historycznej widzę wyraźną różnicę pomiędzy procesem tworzenia organizacji a momentem jej formalnego ukonstytuowania. Proces organizacyjny w dawnych czasach mógł trwać tygodnie, miesiące, a niekiedy nawet lata. Mógł przebiegać z różnym natężeniem, ulegać przerwaniu, wznowieniu lub zakończyć się niepowodzeniem. (Patrz zabory). Zdarzało się przecież, że odbywały się zebrania organizacyjne, przygotowywano projekty statutów, wybierano przyszłe władze, a mimo to jednostka nie rozpoczęła działalności. Sam zamiar utworzenia straży nie jest jeszcze strażą.Dlatego za szczególnie istotny uważam moment, w którym organizacja uzyskała formalne umocowanie prawne i została oficjalnie uznana jako odrębny podmiot. W realiach XIX i początku XX wieku funkcję tę najczęściej pełnił statut, choć w zależności od epoki, państwa czy systemu administracyjnego mogły ją pełnić również inne akty prawne o równorzędnym znaczeniu. To właśnie taki dokument określał cele organizacji, jej strukturę, sposób działania oraz miejsce w obowiązującym porządku prawnym. Odróżniał grupę osób zamierzających stworzyć straż od straży istniejącej jako stowarzyszenie.

Redakcja Historypoż poszukuje informacji na temat zakładowej straży pożarnej nieistniejącej już Elektrowni I w Jaworznie na Górnym Śląsku.

 


 

Copyright 2022. HISTORYPOŻ&MUZEOPOŻ. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

 

Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży
Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży
Blog o historii ochrony przeciwpożarowej, s​​​​​​przętu gaśniczego i działalności straży